problematycznie

Jesteś tym, co jesz? Albo o „Zjadaniu zwierząt” J. S. Foera

O „Zjadaniu zwierząt” słyszałam swego czasu zewsząd. Potem jakoś ucichło, aż w końcu okazało się, że Krytyka Polityczna ma bożonarodzeniową promocję na książki i tym sposobem eseje Foera trafiły w końcu do mojego zbioru. Postanowiłam o nich napisać dlatego, że ani nie jest to – jak chcieliby niektórzy – ostry manifest na rzecz wegetarianizmu, ani …

Nie kończąca się opowieść albo dlaczego Robert Graves rządzi

Na początek: wyznanie. Dość szybko nauczyłam się czytać. Nie była to właściwie moja zasługa, bardziej samozaparcia członków mojej rodziny. Tak czy inaczej, kiedy już posiadłam tę sztukę, rzuciłam się w wir poznawania wszystkich książek, które były w domu i wyglądały dość kusząco. Nie było ich zbyt wiele, bo albo byłam wybrednym dzieckiem, albo faktycznie niewiele …

Lot trzmiela w szafie albo dlaczego lubię „Pamiętnik księżniczki”

Nikt nie zaczepi dziewczyny w wojskowych butach. A już zwłaszcza wegetarianki. Meg Cabot to jest taka pisarka, której książki leżą w Waszej bibliotece, w dziale literatura amerykańska, poziomo. Jedne na drugich. Dlatego, że po pierwsze, jest ich dużo (i mówiąc dużo, mam na myśli naprawdę dużo), po drugie, są dość cienkie, i po trzecie, są …

Dlaczego Tsukuru jest bezbarwny albo 6 powodów, żeby mieć problem z Harukim Murakamim

To znaczy może inaczej. Bo przecież z Harukim Murakamim problemu jako takiego nie mam. Kłopoty mam z jego twórczością. Sam Murakami wydaje mi się raczej sympatycznym człowiekiem. Ale jego książki sprawiają, że mam poczucie, że jego hobby to robienie czytelnika w balona. A z tym już problem mam. Tak więc dzisiaj będzie problemowo, prawie w …