pikniki z klasyką

Pikniki z Klasyką #10: Riwiera z piekła rodem albo o „Czuła jest noc” F. S. Fitzgeralda

Jestem sporą gromadką prostych, lecz bardzo różnych ludzi. (cytuję z wydania Rebisu z 2010 roku, przekład Wojsława Brydaka, s. 357) Rozgośćcie się na kolejnym pikniku z klasyką! W ramach przygotowań do niego przeczytałam w końcu „Wielkiego Gatsby’ego”, żeby mniej więcej zrozumieć, o co chodzi w stylu Fitzgeralda. Poza tym, no właśnie: „Gatsby” utorował mu drogę …

Pikniki z klasyką #9: Gdzie ci mężczyźni albo jeszcze o „Emmie” J. Austen

  Witajcie na kolejnym Pikniku z Klasyką, dzisiaj dodatkowo będącym piknikiem festiwalowym! W jego ramach postanowiłyśmy z Tarniną podyskutować o „Emmie”, czy właściwie: o męskich bohaterach „Emmy”. Będą oczywiście truskawki, pojawi się pytanie, co właściwie takiego złego zrobił Frank Churchill i kogo przypomina pan John Knightley. Zapraszamy!       Tarnina: „Emma” wzięła tytuł od …

Pikniki z klasyką #8: Nieprawdopodobna historia albo o „Samotni” Ch. Dickensa

Nasz kraj jest bardzo wielki, bardzo wielki, szanowny panie! Nasz system prawny jest bardzo wielki, bardzo wielki, szanowny panie! Naprawdę! Proszę mi wierzyć. Charles Dickens, „Samotnia”, wydanie Czytelnika z 1975 roku, s. 1003. Gdyby zacząć od zaproszenia na Piknik, pewnie trzeba by było opowiedzieć tonem wielebnego Chadbanda o tym, że czemuśmy się tu zebrali? Czy …

Pikniki z klasyką #7: Czego się boimy albo o „Collected Ghost Stories” M. R. Jamesa

Dzisiaj zamiast podsumowania miesiąca specjalne wydanie „Pikników z Klasyką”. Nie mogłam się w końcu oprzeć sugestii Tarniny, że skoro tak przypadły mi do gustu opowiadania M. R. Jamesa, to może jednak porozmawiałybyśmy kiedyś o całości. W sierpniu bowiem czytałyśmy zaledwie trzy i o tych trzech rozmawiałyśmy później. A że okazja idealna, to pozwólcie się zaprosić …

Pikniki z klasyką #6: O czterech Marchównach to piosenka albo o „Małych kobietkach” L. M. Alcott

Jest coś fascynującego w książkach w rodzaju „Małych kobietek”. Louisa May Alcott napisała powieść, która – gdyby ją porównać do człowieka – stoi w bardzo rozciągniętym szpagacie, bo chciałaby iść i w jedną, i w drugą stronę, a zapomina, że tak się nie da. Nie powiem, czytało mi się ją mimo wszystko bardzo dobrze, chociaż …