pikniki z klasyką

Obrazki z mijającego świata albo o „24 godzinach z życia kobiety” S. Zweiga (Pikniki z Klasyką #24)

Nie wiem, czy macie swoją strategię czytania opowiadań? Bo jednak to złożona materia, w dodatku czasami układ i wybór opowiadań nie zależą wcale od autora, ale od redaktora tomu. Nie każde jest równie dobre, nie każde przemawia do nas w tym samym stopniu. Zwykle po każdym zastanawiam się chwilę – wybaczcie może skalę, ale skoro …

O rabuśnikach czyściochów i kangurzakach albo o „Miasteczku jak Alice Springs” N. Shutego (Pikniki z Klasyką #23)

Są takie książki, które rozkręcają się od połowy. Są też takie, które właściwie wszystko, co mają do zaoferowania, dają na pierwszych stronach, a później zasadniczo odsmażają kilka znanych już kotletów. „Miasteczko jak Alice Springs” należy raczej do tej drugiej kategorii. Z pewnymi wyjątkami. O czym to w ogóle jest? Pewien starszy wiekiem prawnik dostaje proste …

Byle polska wieś spokojna albo o „Malwinie” M. Wirtemberskiej (Pikniki z Klasyką #22)

Powiem Wam na wstępie, że „Malwina” nie uczyniła na mnie jakiegoś ogromnego wrażenia, ale powody, dla jakich tego nie zrobiła, są chyba najciekawszą rzeczą w tej powieści. To bodaj najstarsza rzecz, jaką zdarzyło nam się czytać w ramach „Pikników…” do tej pory (pierwsze wydanie „Malwiny” przypada na rok 1813) i sięgnięcie po nią samo w …

Z rodziną lepiej na zdjęciu albo o „Jalnie” M. de la Roche (Pikniki z Klasyką #21)

Czasami zastanawiam się, czemu jakieś – w swoim czasie szalenie popularne – powieści zostały zapomniane. W przypadku „Jalny” nie mogę wręcz określić, który czynnik uznać za decydujący: słabe tłumaczenie na polski, antypatycznych bohaterów, brak realiów, w jakich funkcjonują bohaterowie, sposób pisania autorki? O wszystkim tym, może z nieco większą dawką obiektywizmu, w dzisiejszym wpisie. Saga …

Manderley nigdy nie istniało albo o „Rebece” D. du Maurier (Pikniki z Klasyką #20)

Czasami zdarzają się takie powieści, które są napisane jak niewielkie, ale bardzo precyzyjnie wykonane wyroby jubilerskie. Nie zachwycą, kiedy przyjrzeć im się z oddali, bo mało widać (chociaż błyszczą), ale przy studiowaniu detali olśniewają misterną konstrukcją. „Rebeka” je przypomina: jest wypolerowana, z piękną kulistą konstrukcją całości, niesamowitymi sposobami budowania nastroju, inteligentną grą i z formą, …