500 post albo jakim czytelnikiem byłbyś 500 lat temu

Słuchajcie, pięćsetny
post! Rety, kiedy to się stało? To znaczy inaczej: mniej więcej
wiem, kiedy stukanie w klawiaturę doprowadziło mnie tutaj.
Recenzje, wpisy okołoksiążkowe, mniej lub bardziej poważne
przemyślenia na temat samego czytania i książek, nawet jeden
całkiem poważny poradnik się trafił. Ale na jakieś podsumowanie
znajdzie się jeszcze czas – a dzisiaj obiecana na FB specyficzna
notka z okazji 500-tekścia bloga.

W ramach przerywników: odkryłam Prismę, więc kilka zdjęć Kota odpowiednio tamże potraktowanych.
Jakim czytelnikiem
byłbyś 500 lat temu?
Pięćset lat temu
mieliśmy rok 1516. Za rok Marcin Luter przybije do drzwi katedry w
Wittenberdze swoje tezy i rozpocznie reformację (choć – jak
zawsze zaznaczają Czesi – husyci byli pierwsi). A tymczasem
jesteśmy jeszcze w najlepsze w epoce przedreformacyjnej. Z wydarzeń
książkowych warto odnotować publikację przerażającego kamienia
milowego pewnych gatunków, czyli „Utopii” Tomasza Morusa. Z
kulturalnych – zmarł Hieronim Bosch. Na ziemiach polskich panuje
Zygmunt Stary, w Czechach do marca jego brat Władysław, a potem
bratanek Ludwik, w Bawarii uregulowano ceny piwa. Na świecie żyje
jakieś pięćset milionów ludzi, na ziemiach polskich ponad
dziewięćdziesiąt procent ludności nie umie czytać ani pisać
(chyba, że mamy do czynienia z duchowieństwem albo z dworem
królewskim, a i to nie zawsze).
Tak, test jest zatem z
deczka absurdalny – i znajdziecie w nim wszystkie klasyczne
„testowe” pytania. Odpowiedzi zaś są absolutnie niewiążące (chyba, że ktoś ma pod ręką TARDIS).
(1) Po pracy:
A. Starasz się nie
rzucać w oczy, żeby nikt nie dał ci dodatkowej pracy.
B. Spotykasz się ze
znajomymi i nieznajomymi, ważne, żeby było ciekawie.
C. Nie ma czegoś
takiego, jak „po pracy”.
D. Jakiej pracy?
(2) Gdybyś znalazł książkę:
A.
Jaką książkę? Zdawało ci się, to nie była książka. Co
wystaje z mojej kieszeni? Jak to wystaje? A, to, to tylko kawałek
suchego chleba!
B.
Oczywiście przeczytałbyś ją na głos wszystkim, a potem
opowiadałbyś o tym, co zostało w niej opisane, aż już nikt nie
chciałby cię dalej słuchać.
C.
Sprzedaż wydaje się dobrą opcją, przy następnej wizycie na targu
postarasz się ją zatem dyskretnie spieniężyć.
D.
Poprosił(a)bym, żeby odniesiono ją na swoje miejsce. Do mojej
biblioteki.
(3) Spacerujesz po lesie. Nagle zza drzewa wypada na ciebie wilk i
pyta…
A.
…czy idziesz do babci?
B.
…którędy do gospody/jaką mamy dzisiaj pogodę/czy nie widziałeś
mojego stada/a co tu robisz… Wymieniać dalej?
C.
Nie daję mu zadać pytania, uprzedzam go, że z tym drewnem to ja
już wszedłem/weszłam do lasu.
D.
Nie słucham go, jak śmiał odezwać się do mnie pierwszy?!
(4) Co ci się najczęściej śni?
A.
Stoję na podwyższeniu na sali uniwersyteckiej, wszyscy słuchają
mnie i kiwają głowami.
B.
Otwieram książkę, a w książce są obrazy, które widzę.
C.
Mam skrzydła, lecę nad polem, a zboże aż samo wyrasta z podziwu,
że latam.
D.
Służba wnosi danie na srebrnym półmisku. Jednym. Budzę się
zlana/y potem, co za koszmar!
(5) Najchętniej czytasz:
A. Co tylko wpadnie mi w ręce.
B. Wszystko, co przypomina już coś,
co czytała/em.
C. Czasem czegoś posłucham, ale nie
mam wiele czasu na czytanie.
D. Coś co dotyczy mnie bezpośrednio.
(6) Twoja biblioteczka:
A. Marzę, żeby mieć dużą własną
biblioteczkę!
B. Kolekcjonuję historie, które
przeczytała/m raczej w pamięci niż na papierze.
C. Nie posiadam niczego, co dałoby się
tak nazwać.
D. Jest jedyna w okolicy, goście
bardzo ją chwalą.
(7) Gdybyś spotkał słynnego pisarza na ulicy, to…
A. Oniemiał(a)bym z zachwytu.
B. Książki książkami, a dla autorów
nie mam aż takiej atencji. W końcu każdy coś takiego mógłby
wymyślić, gdyby się postarał.
C. Pewnie bym go nie rozpoznał(a).
D. Nie spotykam pisarzy na ulicy, ale z
różnych istotnych okazji, wcześniej zaplanowanych, więc to
pytanie mnie nie dotyczy.
(8) Twoja ulubiona roślina to:
A. Lubię to, co mogę zjeść.
B. Nie poświęcam roślinom aż takiej
uwagi.
C. Lubię iść przez pola i gładzić
kłosy zboża.
D. Kiedy tak wchodzę do mojej
oranżerii trudno mi się zdecydować.
(9) Gdybyś był(a) zwierzęciem, był(a)byś:
A. Sową albo nietoperzem – wszyscy
trochę się ich boją, nikt ich nie zaczepia i widzą w ciemności.
B. Jednorożcem – nigdy nie
widziałem, ale podobno są fantastyczne!
C. Psem, kotem – takim, które lubi
żyć z ludźmi.
D. Koniem – eleganckim, wytrzymałym,
wszyscy by mi zazdrościli.
(10) Najchętniej przez ciebie wspominana baśń z dzieciństwa?
A. O dzielnym krawczyku: sam doszedł
do wszystkiego, niczego się nie bał i zasłużył na podziw innych,
chociaż zaczynał w bardzo nieciekawym położeniu.
B. Kot w butach: lubię mówić innym,
co mają robić, a poza tym Kot był spryciarzem.
C. Złota rybka: och, o co też bym ja
jej nie poprosił(a)!
D. Księżniczka na ziarnku grochu: to
przecież o harcie ducha w niesprzyjających okolicznościach.
***
Przewaga odpowiedzi A
Umiesz czytać! Możesz
sobie poczytać jako sukces już sam ten fakt. Ale to nie koniec. Z
książkami bywa różnie: raz uda ci się zajrzeć do kościelnych
lekcjonarzy, raz nawet udało ci się zostać zamkniętą/ym w
królewskiej bibliotece i była to najbardziej obczytana noc twojego
życia. Lubisz gospody przy trakcie, gdzie zatrzymują się podróżni
– to coś jakby obcowanie z historiami z różnych ksiąg, tyle że
w przypadku ludzi. Nie przestajesz marzyć o tym, że kiedyś uda ci
się mieć wystarczająco dużo własnych książek albo chociaż w
jakiś sposób utrzymywać się z czegoś, co z książkami związane.
Przewaga odpowiedzi B
Pilnie śledzisz biblię
pauperum. Mniej więcej wiesz, jak wyglądają litery. Jeśli ktoś
prosi cię, żebyś mu coś przeczytał (na przykład list), całkiem
nieźle udajesz, że ci wychodzi. W każdym razie mało kto się
domyśla, że czytanie czytaniem, ale bogata wyobraźnia to jest to.
Jesteś niezrównanym gawędziarzem, chociaż czasami słuchacze mają
cię dosyć, bo masz swoje ulubione historie i schematy, do których
wracasz. Na co dzień zajmujesz się czymś w ogóle nie związanym z
czytaniem, drobne naprawy, rzemiosło, szukanie okazji do zarobku.
Lubisz rozmawiać z ludźmi, z chęcią z tymi, którzy dużo umieją
opowiedzieć.
Przewaga odpowiedzi C
Nie czytasz, bo nie masz
kiedy, zajmują cię sprawy takie jak zdobywanie pożywienia i
odrabianie pańszczyzny. Pięćset lat temu wcale nie było tak
fajnie. Na szczęście tu i tam trafi się okazja, żeby chociaż
posłuchać ciekawej historii.
Przewaga odpowiedzi D
Czytasz dużo dzięki
rodzinnej fortunie i dobremu wykształceniu – stać cię na
książki, a w dodatku umiesz czytać. I pisać. W związku z tym
sporo sam/a piszesz, znasz osobiście kilku pisarzy, a niektórym
nawet płacisz po to, żeby pisali. Czasami piszą o tobie, szczycisz
się tym, że już w kilku utworach się pojawiła/eś. Lubisz myśleć
o tym, jak duży jest twój wkład w literaturę i jej rozwój.
Dziękuję, że odwiedzacie Pierogi, że chcecie się wymieniać uwagami, czytać, komentować.
Z pewnością byłoby to inne miejsce, gdyby tak nie było. Dziękuję Wam też za dużo życzliwości
i ciekawe dyskusje. W takiej atmosferze przyjemnie się te wpisy pisze. No i zapraszam, rzecz jasna,
na kolejne!
  

Comments

  1. coczytamalita

    "Nie słucham go, jak śmiał odezwać się do mnie pierwszy?!" – niewychowane te wilki z lasu okrutnie.
    Świetny pomysł, test zaiste klasyczny! Odpalam TARDIS i przenoszę się do tej mojej jedynej w okolicy biblioteki, co to ją goście chwalą :3
    I raz jeszcze – gratulacje i niech będzie następne 500, 100, 1500 postów!

    1. Post
      Author
    1. Post
      Author
      admin

      Dziękuję :-)! O zabawę chodziło, chociaż realia sprzed lat pięciuset musiały być dość ponure, dla potencjalnych czytelników zwłaszcza. Chociaż nie tylko.

    1. Post
      Author
  2. Niekoniecznie Papierowa

    Gratulację i życzę Tobie i nam wszystkim, żeby starczyło Ci zapału, energii i radości na kolejne wpisy do końca świata i jeden dzień dłużej.

    Oczywiście uśmiałam się do łez. Najpierw nie wiedziałam co to TARDIS (brawo ja!) a potem wyszło mi o fortunie i wkładzie w rozwój literatury.

    1. Post
      Author
      admin

      Dziękuję :-)! O, zapał chyba najważniejszy, ale i energia się przyda, a i radość z pisania też dobrze, żeby była :-).

      Widzę, że potencjalnie dzisiaj wiele z nas pasuje do modelu mecenasa sprzed półtysiąclatki ;-).

  3. Fatalne Skutki Lektur

    A ja się wyłowię z odmętów żeby się poczepiać faktów: Reinheitsgebot regulowało jakość piwa tzn. liczbę i ogólny stan składników zawartych w owym napoju. Krótko mówiąc definiowało ono czy piwo jest piwem i stanowiło precedens dla marchewki jako owocu w przepisach EU (nie mogłam sobie podarować ;)).
    Cenę też, ale było to wtórne i wynikało w zapisów o tym czym piwo jest i jakie. (Trochę się sobą przeraziłam, że w głowie mam takie info, nawet piwa nie lubię :))

    1. Post
      Author
      admin

      Jak miło Cię widzieć :-)! To jest bardzo frapujące, co piszesz: innymi słowy chodziło o ustalenie piwności piwa? Ciekawe, zwłaszcza że pewnie miało i jakieś zagwozdki tożsamościowe, zwłaszcza, że region, z którego się to wzięło, bardzo piwny :-).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.