Miesiąc: Lipiec 2015

Nie tylko Hrabal i Kundera albo których czeskich pisarzy warto poznać?

Obiecałam i napisałam jakiś czas temu wpis o moich ulubionych czeskich pisarzach. W trakcie pisania go stwierdziłam jednak z pewnym zdumieniem, że piszę i piszę, a tak po prawdzie to niewieloma z tych lektur mogę się w pełni z Wami podzielić i Wam je rekomendować, bo brakuje nam przekładów na polski. Dlatego zapowiedziałam, że napiszę …

Pikniki z Klasyką #3: Po cóż nam zbrodnia, gdy podają kanapki albo o „Tajemnicy Czerwonego Domu” A. A. Milne’a

Jak wiecie, czytam latem Lema. Ale jak mogłabym zrezygnować z dyskutowania o klasycznych powieściach raz w miesiącu? No nie mogłam. Tarnina zresztą zaproponowała bardzo dobre rozwiązanie, jak się oderwać od Lema, czytać klasykę, a jednocześnie utrzymać w klimacie letnio-wakacyjno-urlopowym. Bo cóż wtedy czytać, jeśli nie kryminały (cóż – póki co to pytanie retoryczne, a odpowiedź …

Lemat-o #5: Na pierwszy rzut oka to raj albo o „Edenie” S. Lema (dwusetny post!)

Po przeczytaniu pierwszych próz Lema i słynnego zbioru opowiadań przyszła wreszcie kolej na powieść, która uznawana jest za początek „dojrzałej” twórczości pisarza (a przynajmniej tak się dowiedziałam z posłowia, więc przyjęłam tę informację za dobrą monetę – no i jak miło wiedzieć, od czego bez problemu zacząć wstęp do notki!). A w tytule strawestowałam czeski …

Dlaczego to kupiłam albo o podejrzanych zakupach książkowych (i ich przyczynach)

Otóż zawędrowałam sobie na weekend do domu mego rodzinnego, a w tymże domu trzymam znaczącą nadal część mojego księgozbioru, przemieszaną od czasu do czasu z księgozbiorem mojego Domownika (skutki przewożenia książek między trzema-czterema lokacjami przez lat kilka). I siadłam ja sobie przed regałami, popatrzyłam ja sobie na te regały, i odczułam dwie rzeczy: przyjemność, że …

Koniec wieńczy dzieło? Albo jak to jest z tym (prze)czytaniem

Pamiętacie może taką sytuację ze szkoły, kiedy na lekcji polskiego nauczyciel pytał: „a ty przeczytałeś tę książkę?”, na co delikwent odpowiadał coś w rodzaju „no tak, czytałem”, a potem pojawiało się jak w zegarku sakramentalne „czytałeś, czytałeś, ale czy przeczytałeś?”. No i w sumie to jest bardzo dobre pytanie, ale nieco w innym tonie bym …