Miesiąc: Styczeń 2015

Wpomnień czar albo wpis na Dzień Babci

 Zapewne spodziewacie się dzisiaj jakiegoś przeglądu książek, w którym występują babcie, ale po co iść na łatwiznę. Wydaje mi się, że dużo ciekawszym sposobem uczczenia dzisiejszego święta byłoby zastanowienie się nad pewnym szczególnym rodzajem literatury, jakim jest literatura dziecięca. Znowu! – westchniecie. No dobrze, strasznie dużo się zrobiło takich wątków na blogu, ale po tym …

Misie moje widzę ogromne albo Międzynarodowy Dzień Kubusia Puchatka

Misio z nagłówka mieszka na Alasce, a zdjęcie zrobił mu ten pan. Tak jak pisałam wczoraj, wpis ten powinien właściwie pokazać się 18 stycznia, a dzisiaj mamy 19-tego, ale zostałam podstępnie oszukana przez kalendarz. Uciął mi mianowicie, potwór jeden, całą kolumnę, przez co byłam przekonana, że 18-ty przypada w poniedziałek. Kajam się zatem, że z …

Szwedzkie wakacje albo o „Kim Novak nigdy nie wykąpała się w jeziorze Genezaret” H. Nessera

Skusił mnie tytuł. Kogo by nie skusił? I znalezione w sieci informacje, że rzecz jest o dorastaniu młodego chłopaka w Szwecji, w latach 60. Szukając sobie książek do wyzwania czytelniczego, odnalazłam na mojej liście „Kim Novak nigdy nie wykąpała się w jeziorze Genezaret”, a że figurowało w Biblionetce jako kryminał, z radością pomyślałam, że nadarza …

Ta zła literatura młodzieżowa albo historia pewnego rozczarowania

Lubię czytać w autobusie. Odkąd muszę nim pokonywać dłuższą trasę, znacząco podskoczyła liczba stron, którą dziennie czytam. Problem z czytaniem w autobusie jest taki, że jest to jednocześnie czytanie na widoku. Inne niż na przykład w bibliotece. Czemu? W bibliotece, przynajmniej zasadniczo, czytają wszyscy. W autobusie – spora grupa, ale zazwyczaj ci, którzy siedzą przodem …