Hrabal z Lubuskiego albo o „Szyldzie pisanym antykwą” J. Olczaka

Wiecie, jak to jest. Gdzieś, przypadkiem, usłyszycie o książce i to, co usłyszycie brzmi zupełnie jak „powinnam to przeczytać” oraz „jakim cudem wcześniej nie słyszałam o tej książce”. W Waszym ulubionym antykwariacie / bibliotece / regale znajomych książka jest, stoi i czeka, więc nie ma już co zwlekać, trzeba siąść i czytać. Tak mniej więcej …

Nozdrza kontratakują albo o „Ordynacie Michorowskim” H. Mniszkówny

No rozumiecie sami, nie mogłam nie iść za ciosem i nie przeczytać „Ordynata…”. Rozmach już nie ten, co przy „Trędowatej”, stron niespełna (w wydaniu, które czytałam) dwieście, bohaterowie nieco przypominają cienie samych siebie, a i smaczków nieco mniej. Ale cóż, mamy nagle odnalezionych dalekich kuzynów w Monte Carlo, burzliwe romanse, chłopskie strajki, a do tego …

Sfera! Sfera! Albo o „Trędowatej” H. Mniszkówny

Oczywiście możemy się pośmiać ze zbytniego sentymentalizmu, którym „Trędowata” jest wyładowana po brzegi. Ze wszystkich tych drgnień nózdrz ordynata, z fiołkowości ócz Stefci, z zepsutej arystokracji, rodowej klątwy, słowem: ze wszystkich tych elementów, które czynią tę powieść symbolem kiczu, ale też i pozwoliły jej wpasować się w ramy konwencji, ba, wypełnić ją po samiuśkie ramy. …

Kilka słów o serii prawniczej albo o czterech tomach przygód Joanny Chyłki R. Mroza

Jakoś tak w kwietniu, w trakcie dość intensywnego wędrowania po kraju i okolicach, stałam sobie na przystanku, czekając na PKS. Właśnie kończyła mi się książka i zaczęłam przeglądać, co też mam na czytniku, a co nadawałoby się na niezobowiązującą lekturę w trakcie popołudniowej piątkowej podróży i przypomniałam sobie, że przecież w tak zwanym międzyczasie ukazały …