Nie kończąca się opowieść albo dlaczego Robert Graves rządzi

Na początek: wyznanie. Dość szybko nauczyłam się czytać. Nie była to właściwie moja zasługa, bardziej samozaparcia członków mojej rodziny. Tak czy inaczej, kiedy już posiadłam tę sztukę, rzuciłam się w wir poznawania wszystkich książek, które były w domu i wyglądały dość kusząco. Nie było ich zbyt wiele, bo albo byłam wybrednym dzieckiem, albo faktycznie niewiele …

Lot trzmiela w szafie albo dlaczego lubię „Pamiętnik księżniczki”

Nikt nie zaczepi dziewczyny w wojskowych butach. A już zwłaszcza wegetarianki. Meg Cabot to jest taka pisarka, której książki leżą w Waszej bibliotece, w dziale literatura amerykańska, poziomo. Jedne na drugich. Dlatego, że po pierwsze, jest ich dużo (i mówiąc dużo, mam na myśli naprawdę dużo), po drugie, są dość cienkie, i po trzecie, są …

Akcja „Nobliści” albo o wartości akcji czytelniczych

Akcja „Nobliści” – z czym to się? O co chodzi? OK, może to drugie pytanie trąci banałem, bo przecież od razu wiadomo, o co chodzi: o czytanie pisarzy uhonorowanych literacką Nagrodą Nobla. Można by na taki pomysł wpaść samemu, ale ja jakoś potrzebowałam zobaczyć, że jest taka „akcja”. Wszystkie te akcje czytelnicze kiedyś mnie bawiły, …

Dlaczego Tsukuru jest bezbarwny albo 6 powodów, żeby mieć problem z Harukim Murakamim

To znaczy może inaczej. Bo przecież z Harukim Murakamim problemu jako takiego nie mam. Kłopoty mam z jego twórczością. Sam Murakami wydaje mi się raczej sympatycznym człowiekiem. Ale jego książki sprawiają, że mam poczucie, że jego hobby to robienie czytelnika w balona. A z tym już problem mam. Tak więc dzisiaj będzie problemowo, prawie w …