właściwie recenzja

Ktoś gdzieś jakoś albo o „Mikrotykach” P. Sołtysa

  Wiecie, jak jest u mnie z nowościami. Najczęściej zanim po nie sięgnę już dawno przestają być nowościami. W przypadku „Mikrotyków”, na które zaczaiłam się dość wcześniej, było inaczej. Ale nie będę ukrywała: duży wpływ miał na to fakt, że książkę dostałam na imieniny. Trafiła w idealny czas, kiedy akurat miałam ochotę sięgnąć po krótsze …

Julie i Julia w ZSRR albo o „Szarlotce Lenina i innych sekretach kuchni radzieckiej” A. von Bremzen

Czy zdarza się Wam czytać takie książki „dopołowione”? Takie, które do połowy czytacie z wypiekami na twarzy, polecacie wszystkim dookoła i zacieracie ręce na samą myśl, że już zaraz powrócicie do dopiero co przerwanej lektury – a potem nagle narracja jakoś siada, to „coś” się ulatnia i generalnie docieracie do końca, ale też bez przesadnego …

Elektryczny pentagram w działaniu albo o „Tropicielu duchów” W. H. Hodgsona

Zbiór opowiadań Williama Hope’a Hodgsona (jakieś sugestie, jakże się właściwie czyta to nazwisko?), pisarza, którego setna rocznica śmierci przypada w przyszłym roku – jednego z pokolenia, które zginęło na frontach I wojny światowej – to ciekawa sprawa. Trochę bowiem niewątpliwie trąci myszką, z drugiej jednak strony hipnotyzuje.

Czterech ich było, czterech z fasonem albo klasyczni pisarze o duchach

Myśleliście, że żaden wpis zbierający wrażenia z klasycznych opowiadań o duchach się nie pojawi? E, na pewno nie myśleliście. No, tak czy inaczej: oto się właśnie pojawia. A w nim Charles Dickens, bo jakże inaczej, Robert Lewis Stevenson, bo szkoda było nie skorzystać z okazji, Bram Stoker, bo jak wyżej oraz Washington Irving, którego zawsze …

Wesoła kompania albo o „Ivanhoe” W. Scotta (Pikniki z Klasyką #33)

Sięganie w grudniu po powieści Waltera Scotta było moim zwyczajem w latach szkolnych, na różnych szczeblach edukacji, i tak sobie powoli przez twórczość autora podróżowałam. Ale od wielu lat zaniechałam tego zwyczaju – a niesłusznie, jak pokazuje przykład grudniowej lektury „Ivanhoe”. Jeśli macie ochotę na podróż sentymentalną po „starej Anglii”, gdzie pamięć o normandzkim podboju …