Ekran bywa zdradliwy albo jak trudno zagrać czytanie

  W sezonie oscarowym przyznaję, że częściej chadzam do kina. Głównie dlatego, że jest wysyp produkcji, które chcę zobaczyć, a poza tym przyjemnie zimą udać się do ciepłego kina i pooglądać historie, które mają mnie złapać za serce. I tak sobie w tym roku oglądając różne filmy zaczęłam myśleć nad problem, jak trudno jest pokazać, że bohaterowie czytają książki, w przekonujący sposób.

Jednym kliknięciem albo kto pojawia się w domenie publicznej w tym roku?

Wraz z początkiem nowego roku do domeny publicznej przechodzi zawsze „coś”, a właściwie czyjeś dzieła. Oznacza to, że mogą zostać opracowane i udostępnione za darmo szerokiej publiczności – postanowiłam sprawdzić, jak wyglądają na dzisiaj zasoby dzieł pisarzy i pisarek, którzy zmarli w 1947 roku i tym samym od 1 stycznia „przeszli do domeny publicznej”. Brzmi niemal jak rodzaj drugiego „przejścia na łono Abrahama”, a w gruncie rzeczy idzie raczej o drugie życie ich dzieł.  

10 książkowych faktów o mnie albo co nieco na urodziny

    Blog ma urodziny, świętuję. Charlotta Bronte ma urodziny, świętuję. Ja mam urodziny, też świętuję. No bo co w sumie, kurczę blade? Postanowiłam na urodziny w tym roku wykorzystać całkiem przyjemną formę wpisu, jaką wypatrzyłam na innych blogach. Innymi słowy będzie to dziesięć wiadomości związanych z książkami i czytaniem, których – mam nadzieję – nie przemyciłam jeszcze na blogu, a w każdym razie nie doczekały się osobnego wpisu. A przynajmniej taką mam nadzieję. Trzymam książki w różnych miejscach. Ha, zakrzykniecie pewnie, Pyzo, przecież o tym to na pewno pisałaś! No, jasne, wspominałam, że lubię mieć książki na podorędziu i mnożą się one na parapetach, koszyku z szalikami w przedpokoju, czy w łazience, ale chodzi mi tu w ogóle o rozparcelowanie księgozbioru. Część bowiem mieszka ze mną i Domownikiem, część zaś u rodziny – dodatkowo zaś zdarza się, że zastajemy jakieś bezpańskie książki (albo czekające na to, aż ktoś je przygarnie) w mieszkaniach, w jakich zamieszkujemy, przeprowadzki się nam bowiem zdarzają, a wtedy takie książki często dołączają do księgozbioru. Zaskakująco często wykrzykuję „a trzeba było to akurat wziąć!”. A konkretnie wykazujemy z Domownikiem zaskakującą rozbieżność, jeśli chodzi o przynoszenie książek z biblioteki. Wiecie, zdarzają się czasem takie regały z ubytkowanymi […]

Życzenia albo, no cóż, życzenia

Dzisiaj króciutko, chciałam po prostu życzyć Wam wszystkiego dobrego. Wszystkim tym, którzy tu zaglądają, czytają, dyskutują, a zaczynają dzisiaj świętować, chciałabym życzyć wszystkiego najlepszego: spokoju, dobrej atmosfery, czasu na spędzanie go z bliskimi, ale i na czytanie, jeśli najdzie Was ochota. Tym, którzy będą świętować za dwa tygodnie, życzę tego samego — i mogę do tego jeszcze życzyć śniegu, żeby współtworzył dobrą atmosferę (życzenie tego dzisiaj jest bowiem jednak deczko nierealistyczne). Tym, którzy się teraz urlopują, udanego wypoczynku i pięknych wspomnień. A na nowy rok pozostaje życzyć, żeby był lepszy od poprzedniego w skali ogólnej, w skali szczegółowej zaś, niech będzie dla Was udany jeszcze lepiej, jeśli uznajecie go za dobry, a lepszy, jeśli za kiepski.