o czytaniu

Stracone złudzenia albo o „Great Expectations” Ch. Dickensa

Nie, żebym teraz nagle zaczęła wszystkie książki przywoływać z tytułu oryginalnego, nie jestem takim hipsterem książkowym. Od razu na wstępie zaznaczam, żeby mieć czyste intencje. Po prostu tę akurat książkę Dickensa dostałam w ślicznym podchoinkowym pakiecie od Domownika. A że wydanie jest zacne, to i o nim słówko – lub dwa – napiszę. Poza tym …

Niczego niespodziewający się czytelnik albo do czego może prowadzić blogowanie (600 wpis!)

  Ho, ho, sześćsetny wpis na Pierogach! Szczerze mówiąc można to oczywiście interpretować dwojako („ta Pyza, zalewa nas potokami słów!” – in minus albo „ta Pyza, taka pracowita!” – in plus). Wybieram dla siebie opcję drugą, no bo co w końcu, kurczę blade. Pomyślałam sobie, że sześćsetny wpis to może w sumie być taka okazja …

Kilka niepokojących oznak, że ma się za dużo książek albo refleksje z remontu

Jak zapewne wiecie, ponieważ niespecjalnie się z tym kryłam, remontowaliśmy z Domownikiem własnymi siłami przez prawie całe lato. Dzięki temu przeczytałam mniej, ale ile otworzyło się możliwości stwarzania sobie przytulnych miejsc do czytania w całym domu…! No, a przede wszystkim, jak to z remontami bywa: było wiele okazji do przenoszenia książek, układania książek, wynoszenia książek …