Wszystkie blizny i odznaki albo o czytelniku wytrzymałym

Wiecie, jak to jest. Robi sobie człowiek śniadanie, herbatę, Domownik właśnie wybiegł w pośpiechu ze względu na Super Ważną Pracę, więc zamiast prowadzić uczone konwersacje z Kotem wchodzi sobie człowiek do internetu, poczytać coś lub pooglądać do stygnącego już śniadania i stygnącej już herbaty. Szuka się generalnie pocieszenia, że świat jakoś trwa mimo wszystkich naszych starań i nagle słychać głośne „łups!”, bo zamiast wieści pocieszających i przynoszących ulgę i komfort – niczego dobrego się nie dowiadujemy.

Tak właśnie miałam dzisiaj rano. Aleksandra Janusz, autorka znakomitej serii „Kroniki Rozdartego Świata” (którą chwaliłam tu i tu – jeśli jeszcze nie czytaliście albo, o zgrozo!, nie słyszeliście, polecam gorąco!), napisała na swojej Facebookowej stronie, że wydawnictwo zdecydowało, że nie wyda kolejnego tomu Vincenta i spółki. Zrobiło mi się strasznie przykro, bo uwielbiam ten świat przedstawiony, a od jakiegoś czasu zajmowałam się głównie wchodzeniem na stronę wydawnictwa i sprawdzaniem, czy nie ma już w zapowiedziach kolejnego tomu. Pocieszenie mej łkającej duszy przyniósł jednak fakt, że autorka chce tom dokończyć. Może znajdzie się inny wydawca, może będzie akcja, nie wiem – trzymam kciuki i cokolwiek by to nie było (może za wyjątkiem podejrzanych typów zachęcających do podpisywania cyrografów krwią serdeczną) z chęcią się w to włączę.

Będziemy w tym wpisie kontemplować cierpienie oraz T-shirty.

Ale przy tej okazji pomyślałam sobie – tocząc z Wami rozmowę na fanpage’u Pierogów – że taki czytelnik to jednak nie ma lekko. I że gdyby czytelnictwo było jak skauting, to można by zbierać kolejne odznaki i naszywać sobie na rękawie. Być może to skojarzenie wynika z faktu dość dużej ostatnio fascynacji nowymi „Kaczymi opowieściami”, gdzie jeden z siostrzeńców Donalda jest zapalonym skautem i usiłuje zebrać sporą gamę odznaczeń, a może po prostu szybowało sobie niczym ten wolny elektron gdzieś jakoś i akurat na mnie wpadło. Niemniej, ot tak, dla rozrywki, komfortu i pocieszenia, zastanówmy się, jakież to odznaki można by tu wymyślić? Odznaki, bo wersja mniej optymistyczna z tytułu posta (blizny) jest jednak ciutkę zbyt krwiożercza jak na coś, co ma przynosić pocieszenie. A zatem: do dzieła!

Odznaka Bolejącego Czytelnika Serii Niedokończonych

Oczywiście ze względu na kontekst to idzie na pierwszy ogień. Na naszywce czytelnik zdjęty przerażeniem stoi przed wielkim regałem z masywną, ziejącą rozpaczą dziurą w miejscu kolejnego tomu serii, która z jakichś powodów musiała się zakończyć. Rzadko z powodu nagłego odejścia autora (w wersji łagodnej: od zamysłu, w wersji smutnej: z tego świata), częściej ze względu na decyzję wydawcy, żeby przestać wydawać serię już rozpoczętą / tłumaczoną.

Odznaka Znerwicowanego Czytelnika Małych Natręctw

Na naszym rękawie tym razem może pojawić się nieco krzywa odznaka, ale tak krzywa, że nie do końca i nie od razu widać, że coś z nią jest nie tak. Wiecie, jak w przypadku tych wszystkich książek tego autora, którego dzieła kolekcjonujecie, a które z niewiadomych przyczyn nagle dostają inny grzbiet, logo wydawnictwa jest na górze zamiast na dole, w dodatku nie, nie wydaje Wam się, ten tom jest o kilka milimetrów większy / mniejszy. Odznaka równie wspaniale prezentuje się na rękawie, co taki tom na półce. Przy tej okazji niezmiennie polecam wpis Owcy.

Odznaka Wydania Skróconego

Wbrew pozorom jest to naszywka na rękawie, która nie przychodzi ot, tak. Wymaga długiego i cierpliwego zdobywania. Wielu listów do wydawców, których chcemy zaintrygować powieścią, wydaną wiele lat temu albo nie wydaną wcale, a jednak bardzo dobrą, klasyczną i odznaczającą się, generalnie, samymi walorami. I oto jest, ta nasza wyczekiwana powieść, znów do dostania. I wtedy okazuje się także, że mamy do czynienia z Wydaniem Skróconym. Pół biedy, jeśli wiadomo, czego dotyczą skróty. Jeśli nie, pozostaje nam domysł, przekopywanie się przez biblioteki i znajomych w poszukiwaniu Wersji Pełnej i snucie fantazji na temat tego, co właściwie się w niej znajduje.

Odznaka Czytelnika Czekającego imienia Godota

Trochę jest, ale bardziej jakby jej nie było. Pojawia się niespodziewanie, a przynajmniej tak się o tym mówi, na rękawach tych wszystkich czytelników czekających na wznowienia. Czasami do kolekcji z Odznaką Wydania Skróconego.

Odznaka Czytelnika Ślepnącego Powoli

Zarezerwowana dla wszystkich tych, którzy cierpliwie przecierają szlaki: tych, którzy ściągają z bibliotecznych półek egzemplarze wydane w drugim obiegu albo wydrukowane tak, by skutecznie utrudnić przyjemność z lektury, wszystkie te Pojemne Powieści Pod Tytułem „Po co wydawać to w kilku tomach”. Odznaka jest bardzo mała i trzeba nieźle wpatrywać się w cudzy rękaw, żeby ją zauważyć.

Odznaka Czytelnika, Któremu Jest Przykro

Naszywana na rękawy wszystkich tych, którym autorzy ubili ukochanych protagonistów, tych, którzy do dzisiaj płaczą nad tym, że Zakończenie Było Takie, a Nie Inne, tych, którym jeden wątek skutecznie zrujnował całą powieść i tym, którzy wrócili do ukochanej powieści, żeby odkryć, że jak zachwyca, kiedy już nie zachwyca. Czasami przyznawana w parze z Odznaką Dwóch Imion Boromira i Heraklita z Efezu.

Odznaka Dwóch Imion Boromira i Heraklita z Efezu

Jak wiadomo, nie da się tak po prostu pójść do Mordoru ani wejść dwa razy do tej samej rzeki. Niezależnie od tego, czy chodzi o wyprawę do niezbyt przyjaznej krainy czy o kąpiel, w odznace tej odzwierciedla się trudny los czytelnika, który postanowił zajrzeć do książki, którą w dzieciństwie absolutnie kochał. Nie lubił, nie przepadał za, ale zainwestował największe uczucia. I po latach okazuje się, że jej główny bohater zaleca bicie dzieci / jest rasistą / podle traktuje przyjaciół / znęca się nad zwierzęciem domowym. A czytelnik kompletnie tego jako dziecko nie widział, ale teraz zobaczył i strasznie trudno jest mu to odzobaczyć.

No dobrze, mój rękaw jest już pełen. A jakie odznaki Wy nosicie na swoich?

7 Replies to “Wszystkie blizny i odznaki albo o czytelniku wytrzymałym”

  1. Obawiam się, że jako wytrawny czytelnik mam już wszystkie. A co do ostatniej… Od razu przypomniał mi się Doktor Dolittle i jego rasistowskie podejście do mieszkańców Afryki, uch… I po co ja to czytałam po raz drugi?! – zakrzyknęłam, rwąc sobie włosy z głowy.

    A wpis prześwietny i pomysłowy!

    1. Przyznaję, że doktor Dolittle i mnie przyszedł do głowy ;-). Przy tej okazji zresztą można by chyba stworzyć całą galerię Ukochanych Postaci z Dzieciństwa, które po latach okazują się, hm… Postaciami z Dzieciństwa, Których Może Lepiej Było Sobie Nie Przypominać ;-)?

      Dziękuję :-)!

      1. I dlatego wciąż obawiam się wrócić do Szklarskiego…

  2. I znowu zapisałaś Pyzo moje rozproszone przeżycia i przemyślenia czytelnicze 🙂
    Mnie chyba brakuje tylko Odznaki Bolejącego Czytelnika Serii Niedokończonych (nie czytam i nie kupuję nowości).
    W ostatniej kategorii natychmiast nasunął mi się przykład Atticusa („Zabić drozda” ) w drugiej powieści Harper Lee „Idź, postaw wartownika”.

  3. Znakomity wpis!
    Mnie przychodzi do głowy jeszcze jedna odznaka ale nie do końca wiem, jak ją nazwać. Chodzi o książki gwałtownie przyspieszające na ostatnich 15-20 stronach. Czyta sobie człowiek spokojnie, bo jeszcze wiele wątków nie jest wyjaśnionych / rozwiązanych, wręcz się delektuje lekturą, a tu nagle akcja nabiera prędkości kosmicznej i coś, co powinno zostać rzetelnie opracowane na 60 stronach, kondensuje się na 15.
    Odznaka im. Lokomotywy Tuwima?

  4. […] u Pyzy Wędrowniczki z bloga Pierogi pruskie – Wszystkie blizny i odznaki albo o czytelniku wytrzymałym, […]

  5. Fajny tekst,zdumialam sie, że tak zgrabnie zebralas moje mysli;-) a może by dodać jakieś pozytywne odznaki, np. Tak Kocham tą Książkę,że Przeczytałam ja 5 Razy i Dalej Będę?

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.