Z rodziną lepiej na zdjęciu albo o „Szczurach w murach” H. P. Lovecrafta (oraz o akcji „W okopach”)

Jak być może pamiętacie, moje pierwsze spotkanie z twórczością Samotnika z Providence było dość sporadycznie zachwycające. Trochę narzekałam na styl, trochę przyznawałam rację wszystkim tym, którzy mówili o hipnotyzującej sile tych opowiadań. Postanowiłam wrócić do zgłębiania twórczości autora mitologii Cthulu. Padło tym razem na opowiadanie zamieszczone w zbiorze „Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści”, potężnej knidze wydanej przez wydawnictwo Vesper.

Informacja ta jest o tyle istotna (poza tym, że chciałabym jeszcze raz pięknie podziękować panu Bartoszowi z wydawnictwa za przesłanie mi tej książki!), że to tom w nowym tłumaczeniu, autorstwa Macieja Płazy. A że Lovecraft ma specyficzny styl, to oddanie go w polszczyźnie sprawiało niemało kłopotów, na co narzekałam zresztą we wpisie, w którym deklarowałam, że Lovecraftianistką nie zostanę. Czy coś się w tej sprawie zmieniło?

Obrazy w twojej głowie, czytelniku

Muszę przyznać, że macie rację mówiąc, że z prozą Lovecrafta jest tak, że ona działa trochę jak bomba z opóźnionym zapłonem. Równo rok temu czytałam takich „Szepczących w ciemnościach” i do dzisiaj dostaję gęsiej skórki na myśl o niektórych obrazach tam zawartych. I tutaj właśnie leży chyba urok tej prozy. Że działa powoli. W czytaniu bywa nudna, bywa powtarzalna, a nagromadzeniem przymiotników w niektórych miejscach można by zabić co bardziej wrażliwą polonistyczną duszę.

Żeby nie było, że gryzonie tylko złe, popatrzmy w niewinne oczęta tego oto chomika.

„Szczury w murach” to jest opowiadanie dość krótkie (jak na standardy zbioru). Narrator jest pierwszoosobowy, mamy do czynienia z przedstawicielem pewnego szlacheckiego rodu, który skrywa okropną tajemnicę. Okropną, ohydną, paskudną i przerażającą, jak to nas na każdym kroku powiadamia Lovecraft, dając upust swojej miłości do przymiotników. Coś w każdym razie stało się w historii rodu takiego, że jeden z praszczurów naszego narratora popełniwszy straszliwą zbrodnię rodzinobójstwa wyemigrował do Stanów i nawet nie był za ową zbrodnię ścigany. Mamy więc starą, dobrą tajemnicę – nie do rozwikłania, bo pamięć rodowa zaginęła wraz z pewną kopertą w pożarze – mamy interesujący punkt wyjścia, jest też odpowiednio nastrojowo.

Nasz narrator postanawia bowiem odzyskać i odbudować siedzibę rodu. Niewiele mu w życiu pozostało. Ukochany syn zginął na froncie I wojny światowej, ale zanim zginął zaprzyjaźnił się z mężczyzną mieszkającym niedaleko owej pradawnej siedziby rodu. Narrator zatem wyrusza, wykupuje i zaczyna remont. Co prawda jego koty dziwnie zachowują się w trakcie bezsennych nocy, okoliczni wieśniacy pozostają bardziej niż nieufni, a jak już uda mu się zasnąć, sny są co najmniej… niewłaściwe. I tutaj Was pozostawię, jeśli chodzi o fabułę, bo przecież najprzyjemniej samemu dowiedzieć się, o co właściwie chodzi.

Obsesje narratora

O ile jednak można czytać „Szczury…” jako historię obsesji (z dość prostym, ale sugestywnym obrazem tytułowych szczurów), o tyle to krótkie opowiadanie pokazuje też sporo problemów, jakie można mieć z obsesjami samego Lovecrafta. Bo czegóż tu nie ma: swoiście pojęta antropologia (któż cię, czytelniku, przerazi bardziej niż australopitek!), z zastosowaniem ewolucyjnego wartościowania na „mniej” i „bardziej” rozwiniętych. Jest i kot, którego imię tłumacz pozostawił w oryginale, czyli Nigger-Man. Jest wiara w to, że nic bardziej nie przeraża „cywilizowanego człowieka” niż poczucie chaosu, jakie miałyby wytwarzać bardziej „dzikie” i „mniej cywilizowane” plemiona, ludy czy szczepy.

Muszę powiedzieć, że w małej dawce się tego nie wychwytuje, w dużej zaczyna się zastanawiać. Owszem, być może na tym też polega Lovecraftowe straszenie, na tej tak zarysowanej antropologii, mnie jednak przy lekturze towarzyszy wówczas takie „hm” pełne zastanowienia. Bo to, że uczony zaczyna krzyczeć z przerażenia, widząc coś, co jest straszne jako takie – w porządku; ale kiedy zaczyna krzyczeć z przerażenia widząc coś, co jest… jakby to ująć, żeby nie spojlerować? Może tak: widząc albo przeczuwając coś, co jest śladem po przeszłości, której nie dano dojść do głosu – tu już zaczynam się robić podejrzliwa. Powiecie, że autor gra tu po prostu z przekraczaniem tabu, którego nie wolno przekraczać. Jasne, może tak być. Ale cały czas mam wrażenie, że tam pod spodem jest taki głosik, który mówi, że może chodzi o coś innego?

Pewna propozycja

Przy czym nie zrozumcie mnie źle. „Szczury w murach” to świetne opowiadanie. A jak się je przeczyta i streści w dwóch zdaniach, można naprawdę nieźle się wystraszyć (czasami prosto z mostu jest lepiej niż w ozdobnikach i koronkach). Trochę narzekam, bo zawsze – jak wiecie – szukam dziury w całym, ale jeśli mielibyście zajrzeć do twórczości H. P. Lovecrafta, zerknijcie na „Szczury…”.

Jest tu także arcyciekawy wątek pierwszowojenny. Trudno go omówić, nie spojlerując, więc tylko zaznaczam, że na swój pokrętny sposób Lovecraft pokazuje tutaj to, co wstrząsało literaturą podejmującą podobne tematy: walka starego z nowym, formy, które pożerają stary świat, brak powrotu do stanu niewinności, przerażenie, które trudno opanować. Próba szukania oparcia w przeszłości okazuje się ślepym zaułkiem; przeszłości nie da się cofnąć, odkupić, a ojcowie wysyłający swoich synów na wojnę nigdy nie zaznają spokoju. Powiem Wam, że dodatkowo podnosi to w moich oczach „Szczury…” i z chęcią będę do tego tekstu wracać, i czytać go na nowo.

***

A teraz pewna propozycja, o której wspominałam już na Facebooku. Otóż, jak wiecie, w listopadzie upływa sto lat od zakończenia I wojny światowej. U nas ten temat nie jest specjalnie popularny, bo i I wojna sama w sobie miała nieco inne znaczenie: wojny, w wyniku której powstał niepodległy kraj. Zachodnie doświadczenie upiornej wojny prowadzonej w okopach też niespecjalnie się przedostało do naszej wspólnej pamięci kulturowej. Dlatego chciałabym zaproponować, żebyśmy wspólnie poczytali powieści dziejące się w trakcie I wojny albo o niej w jakiś sposób opowiadające.

Niezależnie od tego, czy chcecie sobie powtórzyć jakąś lekturę, zajrzeć do dawno odkładanego klasyka, poczytać poezję albo autobiografię – na wszystko znajdzie się tutaj miejsce. Co do moich wyborów, bardzo chcę sobie powtórzyć „Dzielnego wojaka Szwejka”, wreszcie poczytać Remarque’a i Jüngera, kusi mnie również wojenna proza Roberta Gravesa i czeskie powieści o I wojnie, których – jak na przykład Sedláčka i jego „Jednoročáci” – nie znam. Ale wybór należy do Was, może razem stworzymy ciekawą listę dla każdego, kto będzie chciał się przyłączyć i szukać inspiracji?

Plan jest taki, żeby czytać w październiku i listopadzie. Sama chciałabym w październiku czytać powieści dziejące się tuż przed wybuchem wojny („Czarodziejska góro”, mam nadzieję, że w końcu się uda!) – a w listopadzie już prozy wojenne. Ale decyzja dotycząca tego, co Wy będziecie czytać, należy tylko do Was. Jeśli będziecie chcieli się podzielić wrażeniami z lektury, dawajcie koniecznie znać – czy to na Facebooku, czy tu w komentarzach. Akcja nazywa się „W okopach”, posiada baner, na którym widać żołnierzy amerykańskich w – no cóż – zniszczonym okopami krajobrazie w trakcie jednej z ostatnich akcji bojowych tej wojny. Jeśli piszecie bloga, koniecznie podsyłajcie mi linki – jeśli nie, podzielcie się wrażeniami na Facebooku i otagujcie Pierogi Pruskie, przybędę pogadać!

To co, widzimy się? Będzie mi bardzo miło czytać w Waszym towarzystwie! A jeśli ktoś ma ochotę na dawkę porządnej starej grozy z I wojną światową w tle, niech koniecznie wciągnie „Szczury w murach” na swoją listę „do przeczytania”!

2 Replies to “Z rodziną lepiej na zdjęciu albo o „Szczurach w murach” H. P. Lovecrafta (oraz o akcji „W okopach”)”

  1. Jej, Pyzo, bardzo mi się podoba Twój pomysł na akcję! 🙂 Zaraz po przeczytaniu tego wpisu zaczęłam szukać książek o IWŚ i już kilka wybrałam. Tak że, dołączam, myślę, że warto się dowiedzieć więcej na temat konfliktu, który wywrócił świat do góry nogami.

    Mam nadzieję, że teraz się nie zdubluje 😉

    1. Bardzo się cieszę i w takim razie widzimy się jesienią przy czytaniu książek okołopierwszowojennych! 🙂

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.