Rok Leśmianowski #4 albo o „Dziejbie leśnej” B. Leśmiana

Tym razem nie będzie
o wierszu, będzie o dramacie. W końcu cztery tomy dzieł zebranych
Leśmiana na półce zobowiązują, by wyjść z lekturą poza ten z
wierszami, prawda?

Przyznaję też
szczerze, że po przeczytaniu „Dziejby…” odkryłam, że
idealnie realizuje ona wątki charakterystyczne dla folk horroru, a
skoro taki czytamy w kwietniowej odsłonie wyzwania Klasyka Grozy,
marnotrawstwem byłoby jej tutaj nie opisać. Ale moje prywatne
pieczenie dwóch srok na jednym ogniu (powiedzenie to jest i tak
krwawe, i tak, niezależnie jak się je połączy na własny użytek)
sobie, a Leśmian sobie – o czym tym razem jest mowa? Otóż i
jaskinia w środku lasu, a w jaskini trup dziewczyny. To właśnie
tam zdąża święty Makary, dufny w swoje modlitewne siły i bliski
kontakt z sacrum. Zamiast jednak pochylić się nad zmarłymi, którzy
wraz z dziewczyną spoczywają w pieczarze, natrząsa się z pogan,
szydzi z ich niewiary i z ich wiary właściwie również, a do
jaskini zawędrował, bo umyślił sobie spędzić noc wśród
nieboszczyków. No, wiecie, takie tam umartwienia (dosłownie i w
przenośni).
Bohater więc
średnio sympatyczny, ale nie bójcie się, przecież to się tak nie
może skończyć! Kiedy Makary zasypia, z głową na piersi martwego
dziewczęcia – bo jak się opierać pokusom i obrzydzeniu, to
oczywiście, że nie na piersi brzuchatego poganina po lewej –
nadchodzą bowiem dwa demony. Demony swoim zwyczajem oczywiście
wiedzą, że Makary wcale nie tak z pobożności tu drzemie, a raczej
z powodu pychy, więc sprowadzenie go na złą drogę nie będzie
wcale takie trudne. Ożywiają więc dziewczynę, niechże ofuknie
Makarego za tę drzemkę i niech mu opowie swoją historię.
Zobaczymy, co będzie dalej. Ja tymczasem Wam nie powiem – możecie
sprawdzić sami, „Dziejba leśna” jest również dostępna dzięki Wolnym Lekturom – ale zastanowię się tu na głos, co z
„Dziejby…” za folk horror Leśmianowski.
Bo w ogóle to, czym
jest, a czym nie jest folk horror nurtuje mnie odkąd dowiedziałam
się, że coś takiego istnieje, a w tym miesiącu nurtuje mnie
również praktycznie, przez wzgląd na to, że poszukuję powieści
w tym gatunku. Ma więc wykorzystywać mity i wierzenia
przedchrześcijańskie tudzież pozwalać na ścieranie się tych
światopoglądów, wiarę jednych i drugich traktując jako coś
rzeczywistego. W „Dziejbie…” tego pod dostatkiem: mamy świętego
z uniwersum chrześcijańskiego (który już jest święty – a
jednak daje się wodzić na pokuszenie, z finałem dość
nieoczekiwanym) – przy czym nie wydaje mi się, żeby Leśmian
odnosił się tutaj do któregoś z faktycznych świętych Makarych,
chodzi raczej o samą warstwę dźwiękową, Makary to imię
pochodzenia wschodniego – który wchodzi w ginący (dosłownie!)
świat pogański, w najświętsze miejsce, gdzie spoczywają
nieboszczycy. Wszystko jest tu możliwe, przebywają tu wszak i ci,
których wygnano z ziemi, demony (o całkiem niezłej jednak
orientacji w tym, co się tam dzieje i jak się przedstawiają zręby
nowej wiary), bardziej złośliwe niż złe, znudzone i nieco
oburzone niż pałające chęcią czynienia wszystkiego, co
niewłaściwe. U Leśmiana to są postaci, które nie wzbudzają
strachu, są trochę komiczne, trochę zaś im kibicujemy, a niech
utrą nosa Makaremu.
Pogańszczyzna u
Leśmiana nie ma jakichś widocznych cech słowiańskich innych niż,
no właśnie, dźwiękowe. Chrzęszczą więc spróchniałe kości,
brzmią pięknie imiona, w grocie szumi las i kapie woda (tak, szumi
las), poza tym zaś utwór jest dość luźną wariacją na temat.
Pojawiają się przedmioty zupełnie nie pasujące – na pozór –
do tak opisanej sytuacji (skąd w pogańskim grobowcu piłka?), ale
pełniące istotną rolę w tym, jak się dramat ma rozgrywać i co ma regulować jego tempo. W
grocie zawarty jest więc właściwie cały świat, który się
„dzieje”, postaci też się „dzieją” i stąd – dziejba.
Zresztą sprawdźcie sami, warto (święty Makary wkracza na stronie czterdziestej i trzeciej)! 
***
Chciałabym
Wam w związku z dzisiejszą datą życzyć ciepłych, rodzinnych
Świąt – albo przyjemnej przerwy wiosennej, w zależności od
tego, jak się zapatrujecie na ten czas – a niezależnie od tego:
świetnych książek do czytania, inspiracji nie tylko czytelniczych
i ludzi wokół, którzy sprawiają, że świat jest trochę
piękniejszy i trochę sensowniejszy.

2 thoughts on “Rok Leśmianowski #4 albo o „Dziejbie leśnej” B. Leśmiana

  1. Kolejne ogniwo cyklu i jakże bogate! Cieszę się, że tym razem padło na dramat – dodatkowo wciąż mi nieznany. W przypadku bohatera nazbyt pyszałkowatego nie sposób nie podsycać złośliwości nieczystych sił 🙂 Mam nadzieję, że dokazują naprawdę dokuczliwie dla Makarego. Co się zas tyczy Leśmianowskiej cyzelatury dźwiękowej i zgrabności tkania światów – nigdy nie wyzwolę się spod ich uroku.
    Jest jakaś odurzająca melodia w pełnym grozy dopowiedzeniu "a w jaskini trup dziewczyny" – odkąd przeczytałam to zdanie (następujące po rozbrajającej, a rzeczywiście krwawej kontaminacji), wciąż noszę je w głowie 😉

    1. Dramaty Leśmiana chyba w ogóle są dość rzadko wystawiane (jeśli w ogóle), część z tych, które są w tomie, nie została ostatecznie przez autora uporządkowana, chociaż akurat "Dziejba" — tak. To dość krótki tekst, ale interesujący, nie wiem, czy lektura całości trwa dłużej niż kwadrans-pół godziny. Także warto! 🙂 Postaram się w kolejnych częściach cyklu jeszcze o Leśmianowskich zaświatach napisać :-)!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *