Miesiąc: Luty 2017

Poznanie i wspomnienie – to jedno i to samo. Albo o „Golemie” G. Meyrinka

To jest dopiero książka, muszę przyznać, że lubię takie: na początku podchodzimy do siebie ostrożnie, powtarzam „oj, autorze, i na coś takiego chciałeś mnie złapać?”, a potem nagle słuchać „pstryk” i wpadam głową do przodu w fabułę, rozsmakowując się w niej z donośnym mlaskaniem. Któż może powiedzieć, że wie coś o Golemie? […] Zaliczają go …

Twarzą w twarz albo o „Doktorze Jekyllu i panu Hyde” R. L. Stevensona (Nabokoviada #4)

Powiem Wam, że pierwszy raz czuję się stosunkowo mało zainspirowana do interpretacji tekstu przez Nabokova. Mam zresztą wrażenie, że i samemu pisarzowi nie udało się do końca udowodnić, co frapującego jest w tekście Stevensona, choć nie zabrakło ciekawych uwag – ale jednak „wielkie pytanie” (czy „Doktor…” nie byłby ciekawszy, gdyby odczytać go nie jako kryminał …

A gdyby Chochoł tańczył tylko z Panną Młodą? Albo o „Dybuku” Sz. An-skiego

Biblioteka pisarzy żydowskich im. Michała Friedmana udostępniana na Wolnych Lekturach kusi mnie już od dłuższego czasu, ale wiadomo, jak to bywa. Ściąga się książki na czytnik, a potem jakoś tak w kolejkę wpychają się inne… Ale w końcu stwierdziłam, że okazja do przeczytania „Dybuka” trafia się idealna, skoro w wyzwaniu „Klasyka grozy” szukamy horrorów demonicznych. …

O rabuśnikach czyściochów i kangurzakach albo o „Miasteczku jak Alice Springs” N. Shutego (Pikniki z Klasyką #23)

Są takie książki, które rozkręcają się od połowy. Są też takie, które właściwie wszystko, co mają do zaoferowania, dają na pierwszych stronach, a później zasadniczo odsmażają kilka znanych już kotletów. „Miasteczko jak Alice Springs” należy raczej do tej drugiej kategorii. Z pewnymi wyjątkami. O czym to w ogóle jest? Pewien starszy wiekiem prawnik dostaje proste …