Miesiąc: Lipiec 2016

W modrzewiowym labiryncie albo o „Mansfield Park” J. Austen

Myślę, że najlepsze zajęcie dla nas to siedzieć tu wygodnie i nic nie robić.  Pan Rushworth o tym, co przystoi w towarzystwie, rozdział XIX „Masfield Park” Jane Austen Ten labirynt w tytule to nie tylko ukłon w stronę Vladimira Nabokova i jego „Wykładów o literaturze” – argumentuje on, że czytelnik lepiej poczuje się przy i …

Tyyyyle, czyli ile? Albo o tym, co to znaczy „dużo czytać”

Co to znaczy dużo czytać? Bo widzicie, to jest na pozór proste pytanie, ale spróbujcie na nie odpowiedzieć. Zazwyczaj komentujemy zdaniem „on/a dużo czyta” fakt – stwierdzamy naocznie, widząc dowody (sporą biblioteczkę, zapisy z karty bibliotecznej, rozumiejącą minę księgarza, kiedy z tą osobą kupujemy książki, czy po prostu sytuację, w której notorycznie spotykamy kogoś z …

Pikniki z Klasyką #16: Przypadki chodzą po ludziach albo o „Przygodach księdza Browna” G. K. Chestertona

Kiedy Tarnina zaproponowała, żebyśmy w czasie lipcowego pikniku – podobnie jak w roku ubiegłym – pochyliły się nad klasyką kryminału, przyklasnęłam temu pomysłowi z radością. Wszak co może być przyjemniejszego, niż klasyczny detektyw, w sutannie, często przedstawiany jako przeciwieństwo Sherlocka Holmesa i z dość entuzjastycznymi recenzjami, i pozycją w światowym kanonie? Wpis Tarniny na ten …

Tylko jedna książka albo o pewnej zmienności

Czy zastanawialiście się czasem, jaką książkę zabralibyście na bezludną wyspę? To jedno z takich pytań, które sobie krąży i wcześniej czy później pewnie je gdzieś przyuważyliście. Ale nie o tym chciałam pisać: na podstawie takiego pytania chciałabym się zastanowić, jaka jest moja „książka o wszystkim”. Bo wiecie: na bezludną wyspę zabralibyśmy może coś, co bardzo …