7 rzeczy, które wydarzyły się w czerwcu albo podsumowanie miesiąca

Zapowiedziane
podsumowanie miesiąca – raz!

[1] Odbyłyśmy z
Ćmą książkową i Moreni stosunkowo długą dyskusję o munchkinach. I kto mówi, że ilustracje nie są integralną częścią
wpisów? 

[2] Umyśliłam
sobie czytać latem twórczość Wiesława Myśliwskiego
– i zaczęłam. Tekst o „Nagim sadzie” znajdziecie tutaj
[3] Moim ulubionym
wpisem czerwca był chyba ten o zakładkach, czy raczej o ich –
niekiedy bolesnej – utracie.

[4] Na blogu pojawił
się ktoś, kto szukał po haśle „maraton sienkiewiczowski”. Ha,
wyzwanie dla wytrwałych! Ale i jakoś, w roku Sienkiewicza,
inspirujące (rzekła Pyza, nadal kulająca się z re-lekturą „W
pustyni w puszczy”).
[5] A ogłoszono, że
rok przyszły ma być rokiem Josepha Conrada. Kto wie, może uda mi
się wreszcie zajrzeć do „Nostromo”, które od lat gorąco
poleca mi Domownik. O „Lordzie Jimie” nie wspominając.
[6] Na GoodReads
niepostrzeżenie znalazłam się za połową realizowania deklaracji,
że przeczytam w tym roku 52 książki. Nie powiem, przyjemne
uczucie.
[7] W tym miesiącu
odkryłam też, że da się czytać książki na tablecie (zawsze
jednak w przypadku e-booków brałam czytnik, ale jako że aktualnie
korzystał z niego Domownik, byłam w sytuacji podbramkowej).
Chciałam nawet napisać o tym wpis, ale uznałam, że jednak to dość
uznaniowa sytuacja – bo podejrzewam, że wiele zależy od tego,
jakiego tabletu/czytnika używamy i jakiej na tym pierwszym
aplikacji.
Mam nadzieję, że
macie udany czerwiec – i do zobaczenia w lipcu! Będzie wpis o
polskich przekładach „Wolnych Ciut Ludzi” Pratchetta, będzie
Nabokoviada, będzie trochę sentymentalnie i będzie też, mam
nadzieję, wpis o Hrabalu, nad którym pracuję zdecydowanie za
długo.

6 thoughts on “7 rzeczy, które wydarzyły się w czerwcu albo podsumowanie miesiąca

  1. Dużo się działo w czerwcu u Ciebie!

    Czekam na Nabokoviadę, bo chciałam się nawet przyłączyć (wcale nie zniechęcona niedawną lekturą "Rozważnej…"), ale niestety nie mogę nigdzie zdobyć wykładów Nabokova. Jestem obecnie mało mobilna, więc i poszukiwania nie są jakieś spektakularne.
    Ale, ale. Mam jeszcze ponad miesiąc na znalezienie tej książki, więc może jednak się przyłączę!

    Zastanawia mnie tylko czy podołam "Ulissesowi" w tak krótkim czasie (wszak stoi on u mnie na półce już od dłuższego czasu, a słyszałam, że przed lekturą warto sięgnąć po "Dublińczyków").

    Miłych wędrówek życzę 🙂

    1. Swój egzemplarz pożyczyłam, więc niestety nie posłużę, ale trzymam kciuki, żeby udało się znaleźć! Może jakiś antykwariat on-line, żeby książka przywędrowała do Ciebie sama, zanim się nie wykurujesz?

      Ha, też mnie to zastanawia :). "Dublińczyków" czytałam — książka jest znakomita, więc warto przeczytać niezależnie od planów dalszego (bądź nie) zapoznawania się z Joycem.

      Dziękuję :)!

  2. Maraton sienkiewiczowski to świetny powód, aby trafić na Twojego bloga 🙂
    Skoro przyszły rok będzie rokiem Josepha Conrada, to może i ja wrócę do tajemniczej twórczości autora. Pozdrawiam! 🙂

    1. Co prawda takiego maratonu sobie nie utnę raczej, ale zawsze miło, jak ktoś to wpadnie i może nawet zostanie :). A rok Conradowski to też, jak sądzę, taka dobra okazja i motywacja, zwłaszcza że pisarz przedni :).

  3. Ja też czytam na tablecie. Może nie jest tak wygodny jak czytnik, ale w warunkach domowych i od czasu do czasu – daje radę. 🙂

    1. Dokładnie — nieźle też sprawdza się, kiedy jest mało światła, a nie ma się podświetlanego czytnika ;). I ja się przyznam: łatwiej mi się podkreśla fragmenty na tablecie, bo są, no cóż, kolorowe ;).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *