Więcej czytania! Albo karnawał blogowy #17

Powrócona po długim weekendzie pełnym czytania, wygrzewania się w słońcu i długich spacerów śpieszę na czas z comiesięcznym karnawałem blogowym. A w nim mnóstwo świetnych tekstów. Wśród nich zaś wcale nie żal, że już prawie po maju, skoro tyle dobrych postów w nim powstało.

Najpierw zajrzyjcie
do Luki Rhei, która opisuje Targi Książki w Białymstoku. Zapewne
czytaliście niejedną relację z targów w Warszawie, białostockie
spotkania z książkami i pisarzami pojawiły się zaś w niewielkiej
ilości. Luka zachęca tak, że mam wrażenie, że koniecznie
powinnam kiedyś pojechać, a zdjęcia dodatkowo potęgują wrażenie,
że to wizyta, którą trzeba złożyć. (świsto)KLIK.

Na blogu Kochajmy
książki
znajdziecie z kolei wpis o książkach, na podstawie
których powstały musicale. Można zobaczyć, można też posłuchać,
a w dodatku w bonusie na samym końcu jest „Galavant”, więc
zdecydowanie nie można nie polecić. A ponieważ dzięki otagowaniu
przez Tanayę miałam ostatnio okazję zamyślić się nad własnym
stosunkiem do musicali, to wpis czytało mi się i słuchało bardzo
dobrze – toteż polecam, nawet jeśli ostatnio nie myśleliście o
musicalach. (świsto)KLIK.
A teraz dwa wpisy
zachęcające do spacerowania po Londynie. Mimo bycia Pyzą wędrującą
głównie po Europie Środkowej (taka moja słabość, literacka
zresztą także) z chęcią czytam o wędrówkach po Londynie i myślę
sobie, że kiedyś się wyprawię. A wtedy nie dość, że będę
wiedziała, gdzie kupić książki – Patrycja o to zadbała w swoim
przewodniku po londyńskich księgarniach (subiektywny z tą nutką
subiektywności, która mówi „wypróbowałam, a teraz chcę się
podzielić”, ciepły, przytulny, poradniczy – czego chcieć
więcej?) (świsto)KLIK – to jeszcze zorientuję się w gąszczu literackości
dzielnicowej. To ostatnie dzięki Padmie, która zabrała nas na
spacer po Kensington. (świsto)KLIK.
 
 
 
 W ramach przerywnika: wesoły człowiek.
Anna Kańtoch, którą
polecałam także ostatnio, tym razem o pisaniu negatywnych recenzji.
Teksty tego typu można z grubsza podzielić na dwa rodzaje, ale
autorka rozprawia się tu z kilkoma mitami na ich temat, pokutującymi
tu i ówdzie, z najczęstszą strukturą argumentacji przeciwko tezom
takiego tekstu/samemu tekstowi/nie dajcie bogowie także przeciwko
autorowi. A poza tym to dobry tekst jest, czytajcie. (świsto)KLIK.

U Prowincjonalnej
Nauczycielki
znajdziecie zaś co? Dużo dobrych rzeczy, wiadoma sprawa,
ale także i tekst, w którym pokazuje ona swoje książki o
zwierzętach i przyrodzie, zgromadzone na półkach i krótko o nich
pisze. Książek jest mnóstwo, a ponieważ blog autorki jest
książkowo-zwierzęcy, to wszystko do siebie pasuje i do tego bardzo
dobrze się to czyta. (świsto)KLIK.
Jeśli macie ochotę
zaszyć się w Kąciku z książką, polecam Wam przede wszystkim
tekst o „Beowulfie”, czyli jak się ma ekranizacja do książkowego
oryginału. Wiadomo, że z Beowulfem nie jest łatwo – ani z
książką, ani z filmem, jedno i drugie może odrzucać, tak samo
jak zachęcać, toteż Katarzyna skupiła się przede wszystkim na
opisie tych elementów, które się w obu przekazach różnią – i
co za tym idzie. (świsto)KLIK.
Riennahera podrzuciła 10 cytatów z Kurta Vonneguta,
w tym taki odnośnie do ludzi, z którymi chodziło się do liceów.
Cenne. A poza tym, choć mój stosunek do cytatów znacie, tutaj w
kontekście i w gruncie rzeczy właśnie z Vonneguta. (świsto)KLIK.
Qbuś Pożera
Książki
i pisze o wolnym czytaniu – czy jest, czy go nie ma – i
zachęca, żeby się nad tym zastanowić. Nie będę nic dodawać, sami sprawdźcie. (świsto)KLIK.

Na Stronie 17 z
okazji urodzin Hanny Krall wpis o Hannie Krall w formie
alfabetycznej. Strona 17 to bardzo ciekawy blog o literaturze
non-fiction, więc nic dziwnego, że taki wpis się tam pojawił, ale
przede wszystkim jest a) interesujący (nawet jeśli się twórczość
Krall zna słabo) oraz b) ozdobiony cudnymi zdjęciami. (świsto)KLIK
 
 
 
 I jeszcze jeden, też, mniemam, dość wesoły. Choć melancholijny.

I jeszcze raz polecę
Wam Bezszmer, ale jak nie polecić. Świetny wpis o czytaniu w języku
obcym – zagadnienie i mnie nurtujące bardzo często – gdzie
można porównać swoje wrażenia i doświadczenia. Okazuje się, że
z kupowaniem na chybił-trafił na początku przygody z językiem nie
byłam sama. Sprawdźcie, może też odnajdziecie tutaj coś ze
swojego doświadczenia? (świsto)KLIK.
A na koniec dwa
wpisy Pratchettowskie. Ćma książkowa z okazji Chwalebnej Rewolucji
Dwudziestego Piątego Maja napisała wpis wyznaniowy, a pod jej
wyznaniem podpisuję się rękoma i nogami. Czy znacie Pratchetta,
czy zastanawiacie się, czy poznać, czy macie w planach od dawna,
ale nie złożyło się, czy też kiedyś coś czytaliście, ale nie
poczuliście mięty – zajrzyjcie w każdym z tych przypadków, na
pewno znajdziecie coś dla siebie. (świsto)KLIK. A Zacofany w
Lekturze
przeczytał „Pasterską koronę” i w przeciwieństwie do
mnie (ale na swoje usprawiedliwienie dodam: ostrzegłam!) napisał
tekst bez spojlerów, bardzo wyważony i bardzo dobry. Dlatego
czytajcie, jeśli chcecie mieć jakąś opinię przed lekturą, a
baliście się spojlerów albo po prostu chcecie wiedzieć, jak tam
ostatni tom. (świsto)KLIK

Miłej lektury!

22 Replies to “Więcej czytania! Albo karnawał blogowy #17”

  1. Świetne świstokliki, będzie co czytać 🙂
    I dziękuję za podrzucenie jednego do mnie 🙂

    1. Udanego przenoszenia się :). I nie ma za co, oczywiście :).

  2. Ja z chęcia zajrzę do tego wpisu o negatywnych (krytycznych) recenzjach, bo to jest coś, co od dawna mnie nurtuje (niechęć do krytykowania i presja na to, by tylko chwalić – i nie tylko jeśli chodzi o książki)

    1. To prawda, z negatywnymi recenzjami zawsze jest problem, także dlatego, że są odbierane na bardzo personalnym poziomie — podobnie jak ich pisanie odbiera się w ten sposób. A tekst dobry, polecam :).

  3. Patrycja rozbiła bank! Ale słusznie, bo jej blog zasługuje na uwagę.

  4. Nie dość, że sobie konkretnie podyskutowaliśmy o Pratchetcie, to jeszcze tyle miłych słów, dzięki 🙂

    1. Zawsze do usług :). A solidna dyskusja o Partchetcie to jest coś, co zawsze warto uskutecznić!

  5. Popełniłem parę tekstów o Pratchetcie, więc zapraszam w miarę nadrabiania zaległości 🙂

  6. A pewnie :). Chociaż z samego Dysku zostały mi już chyba tylko pominięte nie wiem czemu "Piramidy" i "Ciekawe czasy", które też właściwie nie wiem do końca dlaczego wypadły mi kiedyś z planu czytelniczego ;). Ale sporo innego Pratchetta — jak najbardziej :).

    1. W obu przypadkach niewiele tracisz. Jakoś się nie zachwyciłem ani jednym, ani drugim. Ale właśnie do mnie dociera, że nadszedł czas na rzetelną powtórkę całości, a nie tylko paru wybranych tomów. Piekło pocztowe mógłbym czytać co roku z nieodmienną przyjemnością.

    2. Marzy mi się taka powtórka, a przy okazji uzupełnienie kolekcji (bo jak wiadomo, zwykle za solidną powtórką idzie solidne zaopatrzenie ;)). Najczęściej powtarzam sobie jednak części o Straży.

    3. U mnie wygrywają Czarownice, ze straży tylko wybrane tomy powtarzałem. Pratchetta mus mieć w całości, żeby sięgać w dowolnej chwili.

  7. dziękuję za podlinkowanie! i to aż dwa razy! bardzo mi miło, szczególnie, że przed opublikowaniem drugiego postu zastanawiałam się, czy kogokolwiek to zainteresuje 😉

    1. Oczywiście, że zainteresuje, i to zapewne nie tylko mnie :)!

  8. W weekend chętnie tu wrócę i dokładniej zapoznam się z niektórymi z udostępnionych przez Ciebie wpisów 😉

    1. Zapraszam :)!

  9. Tyle dobra do czytania :)!
    I dziękuję, tekst publikowałam trochę z duszą na ramieniu, że zbyt emocjonalny i nikogo nie zainteresuje ;). Tym bardziej cieszę się, że się spodobał.

    1. Bardzo, no i okazja do porozmawiania o Pratchetcie — zawsze doskonała! I dał mi inspirację do wpisu tłumaczeniowego, więc mam z niego zupełnie egoistyczne korzyści :D.

  10. Nadrabiam zaległości blogowe, więc bardzo mnie ten wpis ucieszył 🙂 Tekst o negatywnych recenzjach można by w ramach lektury obowiązkowej wielu osobom proponować 🙂

    1. Zawsze się cieszę, jak wpis innych cieszy :). Udanej lektury!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.