Panie, a ja pana już gdzieś widziałam! Albo o wątkach w literaturze wiktoriańskiej, na które na pewno się natkniecie

Otóż, jak zapewne
zauważyliście, od zimy do wiosny pilnie podczytywałam
wiktoriańskie prozy. Aktualnie siedzę sobie na odwyku od epoki
(każdy czasem potrzebuje), ale generalnie mam już dalsze plany
zgłębiania tej fascynującej gałęzi prozy. A że lubię sobie od
czasu do czasu wyłuskać cechy wspólne, to właśnie o tym jest ten
wpis.

Na początek może
osoby. Na pewno natkniecie się na młodego lekarza.
Im młodszy i bardziej idealistyczny, tym lepiej. Może będzie miał
rodzinę, która niechętnym okiem będzie patrzyła na jego próby
zdobycia zawodu i edukacji. Może będzie sierotą. Na pewno zaś –
będzie się zmagał z opiniami starszych kolegów po fachu, którzy
będą nań zrzędzić i wydziwiać, że zachciewa mu się operować
ręce, zamiast je ucinać, mówić coś o konieczności czystych
bandaży, a już nie dajcie bogowie o jakichś zarazkach.
Równie często
co lekarza, spotkacie prawnika
.
Pół biedy, jeśli to też jakiś idealista, chcący na bezludnej
wyspie ratować świat. Ale może to być prawnik oszukańczy i
krwiożerczy, który wypije z innych bohaterów ostatnią kroplę
krwi. Czasem nawet niechcący, bo zamiary ma, no, zwyczajowe:
testament odczytać, akt notarialny sporządzić. A tu klops. Także
z prawnikami ostrożnie. W
ogóle męscy bohaterowie będą albo ziemianami, sycącymi się
pozycją zdobytą przez urodzenie, albo będzie ich to denerwowało i
szukać będą wyjścia z sytuacji i możliwości zdobycia zawodu.
Tyle że nie dajcie się zwieść, bo może być też tak, że biedni
są jak mysz kościelna i chcąc pokazać bogatym krewnym, że
przeżyją, zaczynają się wspinać po ścieżce edukacji.
 A na ilustracjach towarzyszyć nam będą koty. Mniej lub bardziej z epoki.
Tu na reklamie z samiuśkiej końcówki wieku dziewiętnastego. Źródło.


Przejdźmy
do kobiet. Na pewno będzie taka ambitna.
Może niekoniecznie będzie chciała się kształcić (ale tego nie
wykluczamy),
ale będzie miała Plan.
Może tylko na życie – pamiętajmy, że może nosić w sobie
traumę z przeszłości, na przykład złe dzieciństwa, fatalne
małżeństwo albo biedę w domu – a może na zmianę świata na
lepsze. Nigdy nie wiadomo. Takich bohaterek nie da się lekceważyć.
Na drugim biegunie znajdzie się co prawda i taka, która
prezentowana będzie jako egoistka i samolubka.
Ale i ona jakoś odzwierciedla epokę, chociażby się nam na jej
widok nóż w kieszeni otwierał. Ba,
na pewno będzie postać – czy to męska, czy żeńska – która
będzie nas przyprawiała o szybsze bicie serca, bynajmniej nie z
rozkoszy obcowania z nią na kartach powieści. Nie ma co liczyć, że
zawsze na koniec jej się oberwie. Może być dokładnie odwrotnie
(ale może jej wpływ na głównych bohaterów zostanie
zminimalizowany).
 Tu zaś z ilustracji do twórczości Beatrix Potter. Źródło.


Będziemy
mieć wieś i będziemy mieć miasto
.
Niby nic, prawda? Ale jak pięknie ten motyw ewoluuje. Wieś może
przestać pełnić funkcję sielanki na wyciągnięcie ręki albo
miejsca, gdzie ma się rozległą posiadłość ziemską. Miasto z
kolei to wcale niekoniecznie ulica z rzędem domów, w których „się
bywa”, ale symbol postępu przemysłowego i ceny, jaką trzeba za
niego płacić. W jednym
albo w drugim da się odnaleźć zaginione dziecko albo
utraconych rodziców.
W zależności od tego, czy
chodzi o dziecko – któremu albo od początku dawano znać, że
jest dzieckiem, na przykład, nieślubnym, albo długo nie mogło
dojść do tego, co jest z nim nie tak – czy o rodziców, będziemy
mieli do czynienia z wątkami nagłego odnalezienia, często
w tajemniczych okolicznościach
.
Może też, w równie dramatycznym etnourage’u dojść do wyjawienia
tajemnicy
(burza za oknem –
nie bez parady). W końcu jednak formy powieści gotyckiej tu i
ówdzie nam się w powieści wiktoriańskiej jak najbardziej
objawiały będą.
 I na koniec ponownie koty reklamujące mydło, podobnie z końca XIX wieku.
Skąd to łączenie kotów z mydłem? Może to przez przysłowiową wręcz
kocią dbałość o higienę? Źródło.


Jeśli
bohaterowie nie będą zajęci poszukiwaniem zaginionych rodziców
bądź dowiadywaniem się o swoim dziedzictwie, niewykluczone, że
zajmie ich budowa kolei.
Mogą albo stać się
zwolennikami postępu, jaki kolej jednak wówczas uosabiała, i wtedy
kto wie, może porzucą swoje ziemiańskie wygody dla namiotów
kompanii budowy kolei. Ale mogą też chodzić i narzekać, że to
już absolutnie koniec świata. Tak czy siak, jakieś stanowisko
wobec kolei raczej zajmą. Nawet jeśli jest ona dla nich wyłącznie
środkiem transportu, nie zaś wyrazem stanowiska wobec zmieniającego
się świata.
Przychodzą
Wam jeszcze do głowy dziwnie podobne do siebie wątki, które w
powieściach wiktoriańskich spotykacie?

____________

A z ogłoszeń drobnych: ogarnęłam wszystkie komentarze i na nie odpowiedziałam. Wybaczcie, że tyle to trwało, ale przy wędrowaniu tak bywa. Ale wiecie, że wszystkie czytam zawsze i odpowiadam!

6 thoughts on “Panie, a ja pana już gdzieś widziałam! Albo o wątkach w literaturze wiktoriańskiej, na które na pewno się natkniecie

  1. Hipnoza, mentalizm, spirytualizm itp. to równie częste wątki.
    Kolonie zamorskie – a to ktoś spędził tam pół życia, a to się tam wychował, do kolonii jedzie się odpokutować winy albo zapomnieć o ukochanej.
    Do postaci które możemy spotkać dodałabym wojskowego, zwłaszcza z doświadczeniem kolonialnym oraz przyrodnika.

    1. O, zdecydowanie — spirytualizm to też chyba taki poplon po powieści gotyckiej, z tym że może bardziej racjonalizowany (szkiełko raczej niż oko ;)). Natomiast kolonie: oczywiście! Że też mogło mi to wypaść z głowy. Dobry sposób, by wysłać gdzieś bohatera, kiedy akurat musi zejść ze sceny bądź sprowadzić bohatera, który rozwiąże nam jakiś konflikt fabularny, a do tej pory na scenie go nie było!

  2. jest jeszcze, jakże częste w powieściach wiktoriańskich ,podróżowanie ,,na leczenie" do osławionego Bath…
    tak mi to głęboko w duszy zapadło,że w życiu moim powszechnym i codziennym ,każdego znajomego lub członka rodziny wybierającego się do sanatorium odsyłam myślami niejako do Bath właśnie…
    ach,te powieści wiktoriańskie…co one robią z człowiekiem! 🙂

    1. Oj tak, strasznie lubię w ogóle w literaturze motyw "podróży do wód", żeby się kurować. Popełnię kiedyś o tym wpis, zdecydowanie ;)!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *