Porady literackie #7 albo pytania i odpowiedzi (na urodziny Charlotty)

Odpuścić sobie
okazję, by zadać ważkie pytanie o rzeczywistość przedstawioną w
powieściach naszej jubilatki? Nigdy! A zatem spytajmy diagnostyków
z epoki, jak przeżyć na wrzosowiskach?

Pierwszy do
odpowiedzi wyrywa się Charles Dickens, czego można się po nim
spodziewać (te księgi znacznych rozmiarów!). I prawi tak:

So’s this rule. Fast
and loose in one thing, fast and loose in everything.

Czyli jednak do
przeżycia na rozległych wrzosowiskach, po których ciągle
spacerują bohaterowie Charlotty, potrzeba nie tylko zahartowania w
yorkshire’owskim klimacie, ale też odrobiny – nie zawsze
pozytywnego – sprytu. No i trzeba uważać, bo takie podejście wciąga. Może jeszcze słówko, czemu pan Dickens tu
dzisiaj w swej ojczystej mowie: z braku, niestety, papierowych kopii
i łatwej dostępności do serwisu imienia pewnego historycznego
drukarza. No dobrze, znamy już opinię pierwszego autorytetu. To
może… To może pan, panie Thackeray? Słyszeliśmy, że ma pan
bardzo dobre zdanie o twórczości Brontë,
więc może…?

not play with a poor
artless girl’s feelings

Ohoho, wyszło
szydło z worka! Miejmy nadzieję, że była to wypowiedź zupełnie
nie a propos, a może zdenerwowała go Charlotta, która na przyjęciu
ku swojej czci była tak nierozmowna, że sam Thackeray – gospodarz
– czmychnął do klubu. Cóż. W każdym razie, chociaż niektórym
wrzosowiska mogą się u naszej jubilatki wydawać kwiatkiem do
kożucha i starą, horrorowo-gotycką formą do nowej treści, to nie
zgodzę się z nimi. A co apologetka Charlotty, pani Gaskell?
One had need to
learn a different language, and measure by a different standard, up
here

O, i z tym się
zgodzę. Bo wiecie, wydaje mi się, że świat powieści Brontë
to nie jest do końca świat realistyczny. Zresztą i sami
bohaterowie na tych wrzosowiskach to widzą, tam się dzieje
wszystko: początek i koniec świata, zrodzenie tytanów i zmierzch
bożyszcz, generalnie zaś targane są jak wiatrem burzliwymi
emocjami, których postaciom wiktoriańskim wręcz mieć nie
przystoi. Także nauczenie się tego nowego języka – jak
najbardziej.

A
Wasze zdanie o Brontëańskich wrzosowiskach?
A w dzisiejszym odcinku wystąpili:
 

____________________
Weekend
już tradycyjnie wolny (chociaż nie zapominajcie, że z tej imprezy
przenosimy się na inną, bo już jutro urodziny Williama
Shakespeare’a!), a w poniedziałek będzie wreszcie ten fajny wpis,
który obiecałam przy ostatnim czwartku bezpostnym!

Comments

  1. Judith

    Też myślę, że świat Bronte nie jest do końca realistyczny. Po tych wrzosowiskach wśród wiatru błąkają się duchy i nawoływania dawnych kochanków. Domostwa trzeszczą i szepczą w najmniej odpowiednich momentach, świece gasną, a okna zatrzaskują się i otwierają, kiedy chcą 😉

    1. Post
      Author
      admin

      Och tak, w dodatku tutaj dużo robi taki sztafaż rodem z gotyckiego romantyzmu, właśnie te duchy chociażby — wrzosowiska to taka przestrzeń, w której światy się przenikają ;).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.