Porady literackie albo Pytanie i odpowiedzi

Tak jak wspominałam,
zupełnie niepoważny codwutygodniowy cykl notek czas zacząć. O co
chodzi? Wymyślam pytanie, oczywiście nie jakieś szalenie
fundamentalne dla świata i ludzkości, bo też i nie o to chodzi, a
potem znajduję literackie autorytety, które mogą coś na ten temat
powiedzieć, i sprawdzam. Dzisiejsze pytanie, w ramach wyglądania
wiosny, brzmi: to kiedy zrobi się ciepło?

Kogóż można by
zapytać, jeśli nie stojącego akurat tuż obok Henrika Ibsena?
Ibsen sam uciekał w ciepłe kraje z ojczystej Skandynawii, a do tego
warto się od kogoś z północy dowiedzieć, co w trawie piszczy.
Otwarcie na losowej stronie i zerknięcie przynosi dość obcesową
odpowiedź:

Obojętnie kiwa
głową na pożegnanie i zamyka drzwi do przedpokoju.

Hm,
chyba nie do końca spodobała się dramatopisarzowi moja wizyta w
jego tekście. A może usiłuje pokryć w ten sposób zmieszanie, że
nie do końca wie i że najlepiej by było dać sobie spokój z
wypatrywaniem wiosny, w końcu dopiero styczeń? No nic, przydałoby
się usłyszeć cieplejsze słowo od kogoś, kto nie zamknie nam
drzwi przed nosem. W poszukiwaniu osoby dobrze wychowanej spoglądam
wyczekująco na Jane Austen, w końcu cięte poczucie humoru
występuje u niej w parze z nienagannym zachowaniem. To co pani na
to, pani Austen?

kiedy
rozpacz przycichła, a myśli nie zaprzątała już wyłącznie chęć
podsycania smutku wspomnieniami, wdowa zapragnęła jak najszybciej
wyjechać

Rozpacz,
zinterpretujmy to tak, z powodu zimy. Może nie bardzo srogiej, ale
jednak zimowo-zimowej. Smutne wspomnienia lata trzeba odłożyć do
szafy, a tymczasem faktycznie pierwsza intuicja była całkiem
niezła: chcesz się grzać w cieple słońca, wyjedź gdzieś, gdzie
mają ciepło. A nie narzekaj. Tylko gdzie by tu wyjechać? Ponieważ
nieźle poszło z angielską damą, to może o kierunek podpytać
angielskiego dżentelmena obdarzonego nie mniejszym poczuciem humoru?
Co też nam pan podpowie, panie James?

I put it away.

Ach,
ci akademicy, żadnej jasnej odpowiedzi. Brać to dosłownie i
odłożyć wyjazd? W końcu zima jednak sobie pójdzie. Lepiej zrobić
sobie herbaty i czekać. Idealny wariant: przy trzaskającym ogniu na
kominku, żeby pozostać w Jamesowych klimatach. No nic, to nie
dopytuję. 

 W dzisiejszym odcinku wystąpili:

Comments

    1. Post
      Author
  1. Maną

    Wspaniały pomysł na cykl Pyzo! W ogóle bardzo podoba mi się odświeżona wersja twojego bloga. A słowa "Obojętnie kiwa głową na pożegnanie" zinterpretowałam, że być może to zima albo wiosna się z nami żegnają?

    1. Post
      Author
      admin

      Dziękuję i dziękuję :)! Może to być, oby ta pierwsza, nie ta druga, bo trzeba będzie jako ten wysłannik króla krasnoludków wybrać się na poszukiwanie, i oby nie nadleciał nam nietoperz ;).

  2. aHa

    Spytałam również. "Nie masz nawet nylonowej pończochy, którą mógłbyś naciągnąć na twarz, prawda? (…)" odpowiedział mi Stephen King 😉 Źle to wróży.

    1. Post
      Author
  3. Luka Rhei

    A ja najpierw z innej beczki – od roku mnie to ciekawi (to mam refleks!) i ciągle jakoś nie odważam się zapytać: jak Ty to robisz? To, że tworzysz cudownie ambitne wpisy to już pomijam, bo pytanie nie na miejscu, ale… kiedy Ty masz na to czas? Żeby tak codziennie, i tak pomysłowo. A teraz jeszcze doszedł Ci facebook, więc ja łapię się za głowę (z podziwu i zdziwienia). Zdradź tajemnicę, proszę 🙂

    Nowy cykl mi się podoba! Jak to jednak u mnie bywa (nie znam jeszcze Twojej tajemnicy!) pewnie nie będę zaglądać regularnie, ale przynajmniej spróbuję! 🙂 Pytanie mi się nie podoba, bo lubię zimę 😉

    Mi odpowiedział Nietzsche: "Daremnie wypatrujemy za [choćby] jednym, mocno rozgałęzionym korzeniem, za piędzią urodzajnej i zdrowej gleby" 😀

    1. Post
      Author
      admin

      Ojej *rumieni się*. Wiesz, że miło się takie rzeczy o sobie czyta ;). Ale nie wiem, co odpowiedzieć: staram się zawsze mieć czas na pisanie, tak trochę wedle tej Iwaszkiewiczowskiej zasady, że siadaj dziewczyno i pisz, nawet jak ci się nie chce, to pisz i zobaczysz, co wyjdzie, z napisanym zawsze łatwiej kombinować dalej, poprawiać, dodawać i odejmować (zwłaszcza odejmować, bo ja gaduła jestem w piśmie ;)). Nie wiem, czy to jest tajemnica, chyba nie, ale tak właśnie działam, albo chociaż staram się ;).

      Super, cieszę się! Powiem w sekrecie, że nie mam nic przeciwko zimie, tylko że od pewnego momentu ona mi się zaczyna dłużyć i mam wrażenie, że trwa pół roku, a potem tak króciutko jest ciepło i znowu trzeba się pakować w kurtki i ciepłe buty.

      No, a Nietzsche jak zwykle nachmurzony i nie napawa optymizmem (jak pięknie się wpasował, a taki niby kontrkulturowy! ;)).

  4. Miłka Kołakowska

    Świetny, pomysłowy cykl! Przychylam się do komentarza Luka Rhei, Twoje wpisy są bardzo kreatywne, czyta się je z ogromną przyjemnością. Do tego dochodzi podziw dla Twojej sumienności i systematyczności. Jak to mówią, będą z Ciebie ludzie! Tak naprawdę, to już są, ale ambicji nigdy za wiele 🙂
    Pozdrawiam 🙂

    1. Post
      Author
      admin

      A ja z kolei się cieszę, że się podoba :). Dziękuję bardzo za miłe słowa, bycie człowiekiem to jest właściwie chyba najważniejsza rzecz ;). Dzięki raz jeszcze :)!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.