Od czego zacząć przygodę z Lemem? Albo kilka porad w wiadomej sprawie

Obiecywałam ten
wpis od dłuższego czasu, ale jakoś nie mogłam się zabrać.
Dlaczego? Radzenie ogólnie nie leży w mojej naturze i zwykle jeśli
to robię, to z dużym przymrużeniem oka. A tymczasem sprawa jest
przecież szalenie poważna! Ale przy moim stałym stylu „to,
ale…” wydaje mi się, że taki przewodnik po twórczości Lema
może kogoś do niego zachęcić. Byłabym wtedy strasznie dumna. Także dzisiaj wpis między innymi dla tych, których korci, żeby zabrać się za Lema, ale nie wiedzą jak oraz dla tych, którzy też by chcieli, ale pamiętają traumy szkolne i się wstrzymują. Przełamałam się i powiem Wam, jak to już mówiłam nie raz: warto!

Uwagi wstępne:
naturalnie rozważania obejmują
tylko te książki Lema, które czytałam. Nie wykluczam, że będzie
jakiś suplement, jak się obczytam więcej, także na razie chodzi o
powieści i opowiadania. Zdanie jest, co w sumie oczywiste, moje,
także możemy się potem kłócić w komentarzach, że według Was
jest zupełnie odwrotnie (pamiętając, że chodzi o zachęcanie do
Lema, a nie odstraszanie ludzi na zasadzie „patrzcie, Lema
przeczytał i już fanatyk, a idźcie!”). A
podział powieści może czasami kontrowersyjny, ale właściwie
czemu by ich tak nie dzielić. I
to chyba tyle.

Marzy się Wam
staromodna fantastyka, a odkąd przeczytaliście wszystko, co napisał
Wells, nie możecie zmrużyć oka z żalu, że, no, że to już
wszystko? Nie ma się co martwić, Wells pozostawił swój ślad
wszędzie, także w pisarstwie Lema.

Co czytać:
„Człowiek z Marsa”

Uwagi i ostrzeżenia: nie
spodziewajcie
się jednak przy tym nie wiadomo czego. To porządny kawałek prozy,
miejscami widać już, że leciwy, nie odkryje przed Wami
zakamarków ludzkiej myśli i nie doznacie
olśnienia, ale miło spędzicie
godzinę-dwie na lekturze (książka jest cieniutka).

„Traktory zdobędą wiosnę” przeczytane, wszystkie literackie
zwycięstwa dobrych komunistów nad złymi kapitalistami zaliczone,
teraz zastanawiacie się, po co sięgnąć? A co powiecie na
socrealizm w Kosmosie? Tak, tak, nie przesłyszeliście się, w
Kosmosie.

Co czytać:
„Astronauci”

Uwagi i
ostrzeżenia:
nie jest to
książka wybitna, co więcej wyraźnie dzieli się na dwie części.
Przez pierwszą trzeba przejść, to w sumie opis statku kosmicznego,
za to w drugiej dostajemy bardzo dobre – niezależnie od
uwarunkowań epoki – opisy tego, jak wygląda Wenus. Oczywiście
Wenus tak nie wygląda, ale to przecież nie jest jakaś wielka
przeszkoda.
 

Jeśli do tej pory uważaliście,
że Lem to w gruncie rzeczy takie zakamuflowane traktaty
filozoficzne, niepozornie przebrane za powieści to… To w zasadzie
mieliście
rację, ale ja nie o tym. Jeśli należycie
do tego gatunku czytelników, dla którego podróże kosmiczne poza
nasz Układ Słoneczny, podbój Kosmosu oraz poznawanie życia na
obcych planetach jest czymś wielce interesującym, sięgnijcie
koniecznie. Jeśli lubicie
książki przygodowe, chcecie
martwić się, co też stanie się z bohaterem, wciągnąć po uszy w
fabułę – sięgnijcie
koniecznie również!

Co czytać:
„Obłok Magellana”, „Fiasko”, „Niezwyciężony”

Uwagi i ostrzeżenia: w
„Obłoku Magellana” widać miejscami, że pisany był w latach
50., przy czym to jest coś, co wcale nie musi czytelnika kłuć w
oczy, jeśli przyjmie się to za pewien sztafaż. Uważajcie w
„Fiasku”, jeśli długie rozmowy pełne terminów technicznych
Was nużą – jestem wobec „Fiaska” niemal bezkrytyczna, bo je
uwielbiam, ale ostrzegam mimo to – przy czym to nie jest istotne,
czy rozumiecie każde słowo bohaterów, serio. Co do
„Niezwyciężonego” właściwie nie mam uwag, to jest dokładnie
taka książka, jak opisałam – przy czym może jedno ostrzeżenie:
nie porównujcie go z bardzo bliską mu „Solaris” (specjalnie
znajdującą się w innej kategorii).

Jeśli nie
przeszkadzają Wam wizje przyszłości, w których zasadniczo nie
dzieje się nic takiego znowu optymistycznego, ale wręcz przeciwnie,
jest dość ponuro (z bardzo różnych powodów), to na pewno coś
się u Lema znajdzie. Z drugiej jednak strony nie jest to ponurość
wyrażająca się także w formie, w jakiej jest pisana – wręcz
przeciwnie, proza ta wyposaży Was w garście anegdot do opowiadania,
gdy zapada niezręczna cisza – i tutaj w bogatym dorobku Lema
znajdzie się coś dla Was.

Co czytać:
„Dzienniki gwiazdowe”, „Kongres futurologiczny”, „Cyberiada”,
„Pokój na Ziemi”

Uwagi i ostrzeżenia: „Dzienniki…”
oraz „Cyberiada” to zbiory opowiadań, powstająca na przestrzeni
lat, więc różniących się między sobą kalibrem, a
czasami też stylem. Bogata
refleksja nad tym, co się z nami dzieje i stać może, przy czym
miejscami może okazać się to
dość nużące. Wszystko
zależy od poczucia humoru czytelnika, ale w małych dawkach i nie po
sobie naprawdę warto znać. Mój typ numer jeden z wymienionych to
zdecydowanie „Dzienniki gwiazdowe”.

Chcielibyście złożonego opisu funkcjonowania planety, jaką
astronomowie odkryją za lat wiele albo już odkryli i kiedyś
ludzkość się tam, być może, wybierze? Ale macie dość takich
opisów, w których wszystko wygląda jakoś tak podobnie do Ziemi?
No i macie też ochotę na niesamowitą florę i faunę? Nic
trudnego, wystarczy sięgnąć po Lema.

Eden”,
„Solaris”, „Wizja lokalna”

Uwagi i ostrzeżenia: to są
właściwie trzy książki łączące się przez temat, ale zupełnie
różniące się realizacją. Na początek, łagodny, polecam
zdecydowanie „Eden”. „Solaris” to już nieco inna para
kaloszy: przede wszystkim można się tu zastanawiać nad granicą
między opisem obcej planety i duszy ludzkiej, ale jest to rzecz
bardzo warta poznania, rozwijania pięknie trochę na schemacie „ale
co to będzie, co to będzie?”. A jeśli chcecie naprawdę
superdetalicznej konstrukcji obcej cywilizacji – właśnie takiej
konstrukcji bardziej niż
akcji powieściowej, bo
nie liczcie, że dziać się
będą niesamowite przygody, ale o cywilizacji dowiecie się więcej,
niż byście może nawet chcieli – to koniecznie „Wizja lokalna”.
 

Lubicie się bać,
ale nie tak, żeby zaraz wyskakiwały na Was z szafy potwory. Raczej
niedopowiedzenia i sugestywna atmosfera, a może przeraża Was
niejasna struktura fabularna? Jeśli lubicie nie wiedzieć, o co
chodzi, ale wiedzieć, że chodzi o coś Strasznego, to te książki
Lema są dla Was jak znalazł!

Co czytać:
„Śledztwo”, „Głos Pana”

Uwagi i
ostrzeżenia:
często mówi się
o „Śledztwie” jako o takim Lemowskim kryminale. Moim zdaniem to
kryminał nie jest, bliżej mu do horroru i to w najlepszym sztafażu,
a niektóre sceny naprawdę mogą śnić się po nocach. Wiele osób
narzeka na zakończenie, ale uważam, że jest
naprawdę dobre przy tak
poprowadzonej akcji. „Głos Pana” to rzecz zupełnie inna:
trudna, miejscami brnie się przez nią naprawdę powoli, ale
ponownie – straszy atmosferą, a zakończenie, jeśli chcemy
jednoznacznej odpowiedzi, wcale nas nie usatysfakcjonuje (przy czym
ponownie: i dobrze!).

Jeśli gustujecie w eksperymentalnie prowadzonych fabułach (lub ich
braku), językowej gimnastyce i szukaniu ukrytych znaczeń w
określonych partiach opisów, a ponadto przeczytaliście już całego
Gombrowicza i Wam smutno, to otrzyjcie łzy, bo jest…

Pamiętnik
znaleziony w wannie”

Uwagi i ostrzeżenia: ale
analogicznie – jeśli nie przepadacie za tego typu książkami,
dajcie sobie spokój. „Pamiętnik…” to nie jest taka książka,
w której czekacie, jak rozwinie się akcja. Coś na przecięciu
Gombrowicza, Schulza i Kafki, osobiście uważam, że przydługa
ekspozycja dobrego pomysłu, ale myślę,
że przy pewnych założeniach może się podobać.
 

Jeśli marzy Wam się
historia o tym, co też dzieje się po takim zwyczajowym końcu, to
jest taka historia, która stara się na to pytanie odpowiedzieć.
Astronauta leci w Kosmos, przeżywa swoje przygody i wraca – tu
zwykle fabuła się urywa. A Lem idzie dalej.

Co czytać:
„Powrót z gwiazd”

Uwagi i ostrzeżenia: wątek
„romantyczny” (brany przeze mnie w cudzysłów nieprzypadkowo)
jest kuriozalny i strasznie źle tej książce robi (strasznie,
strasznie). Normalnie wcale bym jej jakoś bardzo nie polecała, bo
posiada również dość antypatycznego bohatera-narzekacza, że „a
za moich czasów to było lepiej”, ale jest to również absolutnie
doskonałe studium PTSD, a i sam pomysł na fabułę zasługuje na
uznanie.


Lubicie, jak się
kombinuje z tradycyjnymi narracjami bajkowymi? Tutaj znajdziecie tego
dużo i jeszcze ciut. Zaczyna bawić w pewnym wieku, ale jak już
zaczyna, to na całego. Trudno się oderwać i straszna szkoda, że
nie ma więcej, naprawdę.

Co czytać:
„Bajki robotów”

Uwagi i ostrzeżenia: Tylko
znowu: to nie tyle chodzi o poznawanie bajki, ile o przetworzenia i
wykręcenia, dokonane na dobrze znanych schematach, więc szukając
klasycznej baśni czy bajki można się rozczarować.
 

Żadnych Kosmosów, robotów, tego typu spraw? Nawet w formie
kamuflażu? Nie ma sprawy, znajdziemy i dla fanów takich rozwiązań
coś w Lemowej bibliografii.

Co czytać:
„Wysoki Zamek”, „Szpital Przemienienia”, „Katar”

Uwagi i ostrzeżenia: Często
mówi się, że „Szpital…” to taki nietypowy, bo realistyczny,
Lem, ale zapomina się o jego autobiograficznej (znakomitej zresztą)
prozie „Wysoki Zamek”, o Lwowie dzieciństwa. Sam „Szpital…”
może dzisiaj poruszać, ale i rozczarowywać ze względu na kilka
przewidywalnych motywów. Nieortodoksyjnie dorzucam tutaj „Katar”,
może nie do końca realistyczny, ale oparty o schemat kryminału,
opowiadający o niebezpieczeństwach zażywania kuracji w
uzdrowiskach.

Pogrupowanie powieści jest wysoce uznaniowe, ale mam też wrażenie,
że pozwala nieco inaczej spojrzeć na prozy Lema, bo w nieco innych
konfiguracjach je poustawiałam. Przy czym może jeszcze jedna uwaga
na koniec: książki z tej samej grupy łączy często temat albo
ogólne podobieństwo na pewnym poziomie, ale są równocześnie
innymi realizacjami. Dlatego nie zawsze da się to czytać w kluczu
„spodobało ci się X, sięgnij po Y, jest podobne/takie
same/zbliżone”. 
Przy czym spokojnie niektóre książki mogłyby znaleźć się w więcej niż jednej kategorii.
A jeśli chcecie więcej poczytać o którejś z wymienionych książek, to tutaj znajdziecie listę tekstów na ich temat.

14 Replies to “Od czego zacząć przygodę z Lemem? Albo kilka porad w wiadomej sprawie”

  1. Dzięki 🙂 Spisałam sobie większość tytułów i będę się rozglądać w bibliotece.
    Jak byłam ostatnio, przypomniałam sobie Twoje Lematy, ale nie wiedziałam, na którą książkę się zdecydować. Teraz już będę mądrzejsza XD

    Karmena

    1. Powodzenia w takim razie i oby udanego początku przygody z Lemem :). Koniecznie podziel się potem wrażeniami!

  2. Ostatnio dorwałam Lema w bibliotece, którą usuwali i jestem mega zadowolona, choć miłośniczką klasyki to ja nie jestem 😉 W każdym razie, mam "Kongres.." i się mega cieszę 😉

    1. Super! Życzę udanej lektury, a jeśli będziesz chciała podzielić się wrażeniami, to zapraszam. "Kongres…" nie jest moim ulubionym epizodem z życia Ijona Tichego, ale nie odmawiam mu bynajmniej wartości literackiej (o czym zresztą pisałam w notce o nim :)).

  3. A "Apokryfy"? Czytałaś? Jeśli nie, polecam, świetne. No i na dodatek kilka książek w jednej sptrytnie schowane.

    1. Jeszcze nie :). Na razie przeczytałam tylko powieści — wszystko inne przede mną! 🙂

  4. W wyzwaniu czytelniczym na 2017 rok zapisałam sobie przeczytanie czegoś z twórczości Lema (po raz pierwszy). Przypomniało mi się Twoje Lemat-o i w tym wpisie szukam inspiracji jaką książkę wybrać. Postawię chyba na klasyk – "Solaris", ale do moich upodobań czytelniczych pasują również "Dzienniki gwiazdowe", "Śledztwo" i "Katar".

    1. Czeka Cię dużo dobrej literatury w takim razie :-). Myślę, że "Solaris" dobrze jest przeczytać, jako pewien punkt odniesienia. "Dzienniki…" to zbiór opowiadań (chociaż posiada pewną wewnętrzną strukturę), więc można sobie to i owo podczytać dla smaku :-). Gdybyś miała decydować się między "Śledztwem" a "Katarem" (choć polecam oba), "Śledztwo" wydaje mi się ciekawe, zostawia też sporo niesamowitych scen w wyobraźni :-). Powodzenia! Zawsze w razie czego chętnie wymienię się wrażeniami z lektury!

    2. Jestem po "Śledztwie" – tak jak przypuszczałam, trafiło w moje gusta. Masz rację, że nie jest to typowy kryminał. Dla mnie to coś bardziej w klimacie opowiadań Edgara Allana Poe (ten mroczny klimat, dedukcja i niewytłumaczalne niesamowitości). Pierwsze koty za płoty, teraz chyba połknę "Katar" (jakoś mi ciągle z tym "Solaris" nie po drodze(.

    3. O, ten Poe to jest bardzo fajny punkt odniesienia dla "Śledztwa", masz rację! Dałoby się je pewnie także wpisać w szereg tych powieści, w których bohater krąży po mrocznym mieście, szukając wytłumaczenia niewytłumaczalnego (jestem świeżo po lekturze "Golema" i tak mi się teraz skojarzyło). Ciekawa jestem, jak Ci przypasuje w takim razie "Katar", bo to też taki na poły niby kryminał, a jednak tylko, no właśnie, "na poły" i "niby". A równocześnie — zupełnie inny iż "Śledztwo".

    4. "Katar" zaliczony! To znów nie kryminał, ale wyborna zagadka. Chociaż miałam wrażenie, że trochę za szybko i za łatwo rozwiązana (a może tylko zdenerwowało mnie to, że sama nie rozwiązałam jej szybciej). Przypadek i statystyka rządzą światem. W sumie, może to być również rozwiązanie "Śledztwa". Czytałam te dwie książki zaraz po sobie, dlatego myślę o nich całościowo. Przekonałam się do Lema, teraz czas wyruszyć z nim w kosmos, bo póki co mocno trzymałam się ziemi, ale chyba jestem już gotowa na ten krok 🙂

    5. Osobiście wolę "Śledztwo", ma dla mnie ciekawszą zagadkę i znacznie bardziej intrygujący finał — chociaż ta podróż w "Katarze" ma swoje zalety :-). O, to co, przyszła pora na "Solaris" :-)?

    6. Chyba tak 🙂 Może w formie audiobooka (czyta Piotr Fronczewski), który jest dostępny w Ninatece? Zobaczymy, ale na pewno Lem znalazł miejsce w moich wyborach czytelniczych 🙂

    7. To ja się tylko mogę z tego cieszyć :-)! W razie czego możesz zawsze wyprawy w kosmos zacząć od Ijona Tichego i "Dzienników gwiazdowych" ;-).

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.