3 bohaterów literackich, którzy świetnie sprawdziliby się w innej roli albo nagła zamiana miejsc

Jak wspominałam
wczoraj, znowu choruję, i w takich warunkach wena mnie opuszcza (jak
również możliwość dłuższego pisania). Dlatego dzisiaj taki
wpis do rozwinięcia. Zainspirowana rozmową z Myszą
i wspaniałymi crossoverami (zobaczcie koniecznie!) pomyślałam
sobie: jakież by to postaci literackie przenieść w inne miejsce,
żeby zrobiło się ciekawie? Propozycje mam trzy, z braku sił, ale
wierzę, że to się dalej rozwinie nawet jeszcze ciekawiej.

Buka jako
Powiernik Pierścienia
Okej, to jest pewna
herezja (nie krzyczcie, o, tolkieniści!), ale zastanawiam się nad
taką możliwością. Bo jednak wiecie, Buka pozostawała długo pod
wpływem czarodziejskiego rubinu (ma zatem pewną wprawę z magiczną,
hm, biżuterią) i nie był to wpływ zupełnie zły. Wręcz
przeciwnie, w Buce pojawiły się pewne emocje czy sentymenty –
oparte rzecz jasna na tym, że rubin wydawał się jej piękny, ale
to już zawsze jakiś początek. Kiedy Topik i Topcia, dwa małe
niepozorne stworzonka, wykradają jej rubin… (cóż, jest tu pewien
wzorzec) Buka podąża za nimi, bo chce odzyskać coś, co kocha. W
gruncie rzeczy to tyle – żadnej władzy nad światem, czy
chociażby Doliną Muminków. Jasne, Buka ma w związku z tym zadatki
na stanie się Gollumem bis, ale kto wie, co tam jeszcze w niej
drzemie. W końcu, jak wiadomo, jedyną drastyczną scenę z Buką
opisał Tatuś Muminka, a to znany blagier.

 W ramach ilustracji — urocze zwierzę, bo coś dawno nie było.
To podobno wcale nie jest wydra, ale wygląda. Zdj. Mike Baird.
Ania Shirley jako
nauczycielka w Hogwarcie
Ta Ania tak na wysokości „Ani z Avonlea”, czy nawet jeszcze może
„Ani z Szumiących Topoli”. Ta sama, która potrafi ponarzekać
na nudne, zwyczajne życie wiejskiej nauczycielki (co nie oznacza, że
go nie ceni, po prostu uważa, że są tam gdzieś rzeczy stanowiące
dużo większe wyzwanie) – ta Ania mogłaby spokojnie dostać list
z Hogwartu. A że czarodzieje żyją dłużej, to może nawet już
jako sędziwa pani profesor uczyłaby Toma Riddle’a – i wyszedłby
on jakoś na ludzi? Czemu nie, pedagogiczne wyzwania Ania zawsze
lubiła, no i jej wpływ na wielu działał zbawiennie (chyba, że
Tom oparłby się urokowi Ani, ale tej historii nie będę
kontynuowała). Czego mogłaby uczyć? Przemiany jednego przedmiotu w
inny siłą, hm, wyobraźni – trochę brzmi w sumie jak
transmutacja, a ta przemiana jednego w inne szła Ani całkiem nieźle
(jak pamiętamy z „Ani z Zielonego Wzgórza” i zaludnionej
monstrami spokojnej okolicy).

Geralt jako
tropiciel zabójców króla
Podpieram się trochę grą, ale nie bardzo. Bo przecież Geralt to
jest ten w zasadzie prawy charakter, któremu z grubsza można
zaufać, z pokłóconymi władcami ma wprawę, więc takie zlecenie
by go nie zdziwiło. A o jakim zleceniu mowa? A niechby odkrył
zabójców króla Przemysła z „Korony śniegu i krwi”. W drugiej
części w końcu, w „Niewidzialnej koronie” wszystko zaczyna się
od śledztwa w tej sprawie, ale sam wątek dość szybko ginie,
wmanewrowany w tuzin innych, i przepada. Ale gdyby śledztwem zajął
się prawdziwy wiedźmin, i to jeszcze ten wiedźmin? Powiecie: ale
przecież to powieść historyczna! Jasne, tyle że nie mówię, że
Geralt ma od razu kogoś postawić przed sądem. W dodatku tyle
postaci historycznych ginie tam w osobliwych okolicznościach, że
można by dopisać jakąś scenę, w której mordercy zostają
przywiezieni, dajmy na to, Jakubowi Śwince.
O, to takie moje trzy główne typy, które chodzą mi ostatnio po
głowie. Macie takie wymarzone przenosiny bohatera ze świata do
świata? Co by to mogło być?

17 Replies to “3 bohaterów literackich, którzy świetnie sprawdziliby się w innej roli albo nagła zamiana miejsc”

  1. Aaaaa Ania Shirley jako nauczycielka w Hogwarcie, aż mi się fanfik zamarzył 😀

    I jeszcze Scarlett O'Hara jako wspólniczka Wokulskiego 😉 Wiekowo podobni, więc wehikuł czasu nie byłby potrzebny, oboje z żyłką do interesów, on wzdychał do Łęckiej, ona do Ashleya, małżeństwa nieudane, więc nie tylko na płaszczyźnie handlu drewnem mieliby wspólne tematy 🙂 Zresztą z Rhettem Butlerem, gdyby ten powrócił, pewnie też by się facet dogadał, i piliby razem koniak w karafkach.

    1. Też bym poczytała :D. Ale właśnie taki Hogwart retro, w pierwszej połowie XX wieku. Że niby już się wszystko zmienia, w końcu świat czarodziejów też jakoś ewoluuje, ale z pamięcią o tym, jak wszystko wyglądało wcześniej, no i czy Ania by się jakoś wyemancypowała w tym wszystkim? I co z Gilbertem ;)?

      Wspaniały pomysł! Ciekawe tylko, czy nie skończyłoby się jakimś podejrzanym przekierowaniem uczuć (trudno stwierdzić w sumie, w którym kierunku), no i pan Rzecki miałby nad czym łamać sobie głowę (a czy ta Scarlett uczciwa, a jak to w ogóle, że Stach do Ameryki…?). Poza tym faktycznie jest jakiś rys wspólny Wokulskiego i Butlera (choćby handel na wojnie, nie wspominając o złej opinii w towarzystwie).

  2. Gdyby Ani nauczała w Hogwarcie, to pewnie porzuciłabym miłość do Pottera, bo Ani nie cierpię, nie znoszę i co tam jeszcze można wymyślić… Ale Buka w Tolkiena by się sprawdziła 🙂

    1. No tak, ale to zawsze działa w dwie strony: Hogwart z Anią byłby inny, ale i Ania w Hogwarcie zapewne byłaby nieco inna ;).

  3. Faktycznie Ania nadaje się do Hogwartu! A Buka w Tolkienie… Niezłe, niezłe 😉
    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

  4. Becky Sharp (Targowisko próżności) w Grze o Tron. Ostateczny zwycięzca 🙂

    1. Próbowałam dawno temu przeczytać "Targowisko…", ale poległam. Przy czym ta rekomendacja brzmi tak, że spróbuję chyba zajrzeć znowu (w końcu może by mi to otworzyło inne myślenie o "Grze…" ;)).

    2. Ha, a ja przez "Targowisko.." przeleciałam niczym błyskawica, zachwycona każdą stroną. A w ogóle uważam, że panna Sharp jest niedoceniona przez ogół czytelników (porównując chociażby z zachwytami nad panną Bennett)

    3. O, to muszę koniecznie spróbować w bliskiej przyszłości!

  5. Zabawne zamiany, Ania Shirley oszalałaby patrząc, jak jej uczniowie odlatują na miotłach. Pozdrawiam 🙂

    1. Podejrzewam, że raczej sama złapałaby jakąś ;).

  6. Geralt powinien trafić do "Pieśni lodu i ognia" :). Jestem pewna, że zdobyłby tron, no i nie byłoby problemu z kibicowaniem mu :).
    Bardzo mi się podoba pomysł z Anią :).

    1. Też tak pomyślałam, klimat idealny, ale ponieważ jak wiadomo z GRRM nie pozostaję w najlepszych stosunkach, to nie chciałam go tam wrzucać ;). Tak, mnie się też coraz bardziej podoba — muszę poszukać, może ktoś jednak napisał taki fanfik (albo może się skusi i napisze ;)).

    2. Geralt jak Ned Stark. Nie wróżyłabym mu długiego żywota w Grze. 🙂

    3. Wbrew pozorom Geralt całkiem nieźle sobie radzi z dworskimi intrygami. Byle w pobliżu nie przebiegała jakaś rebelia wyposażona w narzędzia rolnicze, to kto wie — może by jakoś się wyznał na zagmatwanych dynastycznych interesach?

    4. Geralt jest lepszym intrygantem niż Ned, nie popełniłby tego błędu co Stark. Albo rozniósł tych miłych panów co przyszli go wsadzić do lochu.

    5. Dokładnie tak — poza tym Geralt umiał się lepiej ustawić w społeczeństwie niż Ned, i miał chyba jednak lepszych popleczników i kompanów.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.