Halloween mola książkowego albo kurs wycinania literackiej dyni

Wiem, że można
mieć różny stosunek do Halloween – można narzekać, że jest
niesłowiańskie, że straszy, że odwraca uwagę i tak dalej. Ale
przyznam się Wam: lubię Halloween. Jako element takiej ludowej
zabawy jest jakoś podobne w formach realizacji do rzeczy, które
znamy z własnego podwórka. A poza tym oferuje coś, co jest dla
mnie nieodmiennie od wielu lat elementem dobrej zabawy pod koniec
października: wycinanie dyni. Szukanie bądź wymyślanie wzoru,
wybieranie odpowiedniej dyni i masa radości z realizacji pomysłu –
a potem suszone pestki i ciekawy lampion w pokoju to coś, co bardzo
lubię. Dlatego dzisiaj będzie taki wpis z przymrużeniem oka, jakby
można było wyciąć dynię tak, żeby pokazać nasze książkowe
pasje.

Wzory dla
zaawansowanych:

Adam Mickiewicz
można połączyć przyjemne
z pożytecznym, jako że przecież zaraz po północy 31.
października lampionu nie wyrzucamy i stoi jeszcze czas jakiś, może
być lampionem idealnym na początek listopada i okres Dziadów. A
jeśli Dziady, to wiadomo – wieszcz. Poza tym, nie łudźmy się,
sam Mickiewicz jest na tyle malowniczy, że lampion z wyciętą
sylwetką wieszcza, z rozwianym włosem albo na Ajudahu skale nie
tylko radowałby nasze oczy, ale napawał słuszną dumą, że udało
się nam coś takiego wyciąć!

Wiedźmin
pozostańmy w słowiańskich
klimatach grozy. Geralt co prawda dopiero w grze miał możliwość
uczestniczenia w Dziadach, ale niewątpliwie jako pogromca potworów
wpisuje się w tradycje ludowe obchodzenia Halloween. A jako że
lampion miał kiedyś nie tylko służyć do ozdoby, ale i odstraszać
złe duchy, czyjaż twarz lepiej spełni na nim swe zadanie niż
twarz profesjonalnego wiedźmina? Jasne, wymaga pewnych zdolności,
ale w końcu to wzór dla zaawansowanych. A z wyobrażeń Geralta też
mamy z czego wybierać – nie musimy wcale ograniczać się do gier.
 
 
 Klasyczny Jack’o’Lantern nie jest zły, ale można też spróbować
swoich sił w wycinaniu bardziej literackich motywów. Źródło.

Wzory
uniwersalne:

Sowa – powiem
Wam, że to w ogóle jeden z moich ulubionych wzorów w ogóle, a
idealnie pasuje do atmosfery książkowej, bo w końcu sowa, ptak
mądrości, często przedstawiana jest z książką. Nie musimy się
tu aż tak bardzo wysilać, wszak chodzi o zasygnalizowanie, że mamy
do czynienia z tym ptakiem. Przydadzą mu się na pewno oczy,
skrzydła i dziób, a poza tym mamy zasadniczo wolną rękę. Możemy
sięgnąć po wzory starożytne (ateńskie sowy), możemy też
wyrzeźbić Sowę Przemądrzałą z „Kubusia Puchatka”. Od
wyboru, do koloru. Możemy też dodać jej tę książkę, a co.

Kot – koty,
jak wiadomo, bardzo dbają o nasze upodobania czytelnicze, kładąc
się na książkach, które aktualnie czytamy, żebyśmy nie psuli
sobie wzroku. W takim razie czemu by nie podciągnąć kotów
wycinanych w dyni pod interesujące nas zagadnienie? Jasne, wszyscy
na początku będą myśleli, że wycięliśmy taki wzór z powodów
raczej kulturowych: zła sława czarnych kotów, koty czarownic i tak
dalej, ale my będziemy przecież wiedzieć, że powody są zupełnie
inne i bardziej książkowe.

Wzory kreatywne:

Mól
jasne, można myśleć, że
„mól książkowy” to sympatyczne określenie kogoś, kto dużo
czyta, ale można to też w
duchu Halloween zreinterpretować. W końcu, jakby nie patrzeć, taki
mól może zrobić wiele szkód w naszym księgozbiorze (czy to
zjadając go, czy – jeśli mamy do czynienia z osobą – wynosząc
książki na zasadzie „tylko pożyczam”, żeby potem okazało
się, że nigdy już ich więcej nie zobaczymy)

Wymarzony
księgozbiór (popadający w ruinę)

ach, tu dopiero rozpoczyna
się praca twórcza. Nie wiem co prawda, czy chcielibyśmy sobie
wyobrażać tak straszną perspektywę, ale kto wie. Idealnie
pasowałoby to do Halloween: gnijące regały i te sprawy. Można na
pewno przerazić się bardzo skutecznie.

A
jak już dynię wytniemy, to jeszcze świeczka, a potem pod kocyk i
można czytać ścinające krew w żyłach powieści (chyba, że się
jest podobnym boidudkiem, co niżej podpisana – wtedy to ścinanie
powinno występować w małych dawkach i w umiarkowanej wersji).

9 Replies to “Halloween mola książkowego albo kurs wycinania literackiej dyni”

    1. Jak mogłam zapomnieć! 😀

  1. Przypomniałaś mi tym wpisem, że jeszcze rok temu taką dynię wycinałam i nawet czułam się trochę halloweenowo (tu dowód: http://przestrzenie-tekstu.blogspot.com/2014/10/halloween-cukierek-czy-psikus.html), w tym roku idę na łatwiznę i dynia trafia po pieca w kawałkach. Od razu pomyślałam jednak o Tobie – "boidudek", a o dyniach ze świeczkami w środku pisze 🙂 Czekam, co będzie w prawdziwe Halloween 😉

    1. Prawda, bo pod tym względem jestem niekonsekwentna i akurat dynie uwielbiam. Zresztą wiesz, one nie mnie mają straszyć, więc może dlatego? 😉 Też wycinałam długi czas takie właśnie Jacki, jak ten Twój, ale ostatnimi czasy stawiam na sowy i koty — chociaż Mickiewicza to bym wycięła, gdybym miała odpowiednie zdolności ;). A w prawdziwe Halloween zapraszam serdecznie, bo będzie specjalne wydanie "Pikników z klasyką", oczywiście o strasznościach (kontrolowanych, w końcu to jednak nadal mój poziom straszności ;)).

    2. Odwiedzę 🙂 Nie musi być nawet bardzo strasznie 😉

  2. Po "Dziadach" w wersji poznańskiego Teatru Nowego, marzy mi się dynia z Jokerem i Marylin Monroe. 😉

    1. To te "Dziady" Radosława Rychcika, dobrze kojarzę? (podobno nie wypada zadawać takich pytań w epoce google'a, ale widać jestem staromodna ;)) Bardzo chciałam je zobaczyć, ale jakoś tak poznańskie teatry są mi w ostatnich latach trochę za bardzo nie po drodze, a na żadne wyjazdowe przedstawienie się nie załapałam, niestety.

  3. Tak, dokładnie ta wersja. 🙂 Powiem szczerze, że nie jest to spektakl który polecam, ale zachęcam każdego do wyrobienia swojego zdania. 🙂 Niemniej Guślarz-Joker wypadł naprawdę ciekawie.

    1. Widziałam kilka spektakli Rychcika i zasadniczo mi się podobały, więc ciekawa jestem tych "Dziadów" jeszcze bardziej, właśnie przez tę specyficzną poetykę ;). Może nadarzy się jakaś okazja, żeby zobaczyć albo może będzie nagranie, kto wie :).

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.