Nauka do to do potęgi klucz albo bohater literacki wskaże ci drogę, jak się uczyć

Tak jak obiecałam dzisiaj nadal w klimacie egzaminów, ale już
bardziej problemowo. Zastanowiłam się nad tym, gdzie matura – i w
ogóle jakieś trudne, finalne egzaminy – występują i wybrałam
kilka takich książek. Ale nie tylko o egzaminy chodzi — ale i w ogóle o pewną, przyjmowaną przez bohaterów, postawę wobec rzeczywistości.

 

Od razu się przyznam, że lubię, kiedy
bohater literacki się uczy; mam wtedy takie wrażenie jakiejś
przytulności, takiego czegoś, że o, proszę, jak on może, to i ja
też. Trochę to działa jak motywator do działania (jakiegokolwiek,
także pozanaukowego). Ale zdarzają się też bohaterowie, którym
autor teoretycznie nakazuje się uczyć, a w istocie robią zupełnie
co innego. I kilku takich też dzisiaj znajdziemy. To gotowi do
sumiennej powtórki? Zacznijmy więc.

Mała matura”
J. Majewski
Oczywiście czegoś
z maturą w tytule nie mogło tu zabraknąć. Nie jest to powieść
wspaniała, a towarzysząca filmowi, który Majewski nakręcił –
filmu również jakoś gorąco nie polecam, ale wróćmy do książki.
Zasadniczo skusiłam się na nią, bo lubię powieści rozgrywające
się tuż po wojnie (bo to dość mało znany czas – niby po
wojnie, ale dużo jeszcze zachowań wojennych, rzeczywistość jest
cała wywrócona do góry nogami i nic nie wiadomo, różni się to
bardzo od takiego potocznego wyobrażenia, że podpisanie kapitulacji
to już początek spokoju) i już na wstępie się rozczarowałam, bo
cała pierwsza część dotyczy dzieciństwa bohatera. A to bohater
jak u Majewskiego: lwowiak, z rodziny z tradycjami, opisywanymi
niestety z taką denerwującą nutką wyższości, że nie mogę tego
do końca ścierpieć. Część poświęcona już pobytowi bohatera w
Krakowie, gdzie trafia z rodziną po wojnie, i przygotowania do
tytułowej małej matury (zdawanej nie w liceum, ale na niższym
stopniu edukacji – przyznam, że meandry edukacji szkolnej w tym
czasie są dla mnie z lekka tajemnicze, ale chyba i ta szkoła
nazywała się gimnazjum?), jest całkiem znośna, chociaż egzaminy
nie są specjalnie stresujące. Można prześledzić napięcia w
grupie rówieśniczej i to, w jaki sposób na bohaterów wpływa
kształtujący się nowy ustrój, ale tak jak mówiłam: nie jest to
książka, którą będę polecać i wciskać wszystkim. Ale
przeczytać można. 
 
 
 Ilustracje dzisiejsze są z cyklu „popatrz, jak pięknie poukładaliśmy
te rzeczy — czy nie czujesz, jak dusza twa wyrywa się w kierunku
nauki/porządków/czytania/każdej innej czynności, którą właśnie powinieneś
wykonywać?”. I wszystkie są o, stąd.
 

Pulpecja” M.
Musierowicz
Wszystkie Borejkówny w końcu zdają maturę, ale szczerze mówiąc
żadna z matur nie utkwiła mi w pamięci tak jak ta nieudana matura
najmłodszej z córek Borejków. Po pierwsze, Pulpecja się maturą
denerwuje, ale też i wszystko, co się dzieje wokół – zwłaszcza
kiełkujące relacje damsko-męskie – skutecznie ją odciąga od
nauki. Rodzina Borejków nie reaguje na to specjalnym przejęciem
się, raczej zachowuje się, jak rodzina Borejków zachowuje się
zwykle z ojcem wygłaszającym monologi i wszystkimi zainteresowanymi
wszelkimi dobrami kultury, ale nie najmłodszą przedstawicielką
rodu (nie licząc obecnych już wtedy na świecie córek Gabrysi). I
mimo tego, że „Jeżycjada” później mnie do siebie zniechęciła,
to nerw, z jakim Musierowicz opisuje zmagania Pulpecji z
rzeczywistością, w której pojawia się też matura, wspominam
jeszcze dość nostalgicznie. 
 
 
 
 

Ania z
Zielonego Wzgórza” L. M. Montgomery
Tu co prawda nie matura, ale czy i Waszej uwagi nie zwrócił podział
klasy w pewnym momencie, kiedy to okazało się, że jedynie część
uczniów ma szanse na dalszą edukację (swoją drogą to był ten
moment, od którego było wiadomo, że drogi Ani i Diany, choć
bliskie, jednak się rozejdą)? Ta połowa klasy zaczęła się
przygotowywać do egzaminu i muszę powiedzieć, że to jedne z
bardziej motywujących opisów nauki w ogóle. No bo jakże nie
uwierzyć autorce, która tak przekonująco pokazuje wysiłek
wkładany w przygotowania? To czytanie, liczenie i rysowanie wzorów?
A do tego wszystko w atmosferze (nie do końca)zdrowej rywalizacji,
rozpalonych pięknymi marzeniami ócz i zdrowej wiejskiej przemiany
pór roku? Szczerze mówiąc tym, co jednak najbardziej utkwiło mi w
głowie jeśli o sam egzamin chodzi, to zrozpaczony Moody Spurgeon
McPherson siedzący na schodach ze smętną miną, jako że
przekonany był, że nie zdał. Coś takiego wręcz uniwersalnego
jest w tym bohaterze, którego sabotowali właśni rodzice nawet. 
 
 
 
 

Harry Potter i
Zakon Feniksa” J. K. Rowling
Jakże można pominąć proces przygotowywania się do sumów w cyklu
potteriańskim? I chociaż wszyscy piątoklasiści strasznie, jak się
to mówi, świrowali z powodu egzaminów (albo ich rodzice) to i tak,
wiadomo, część z nich zaprzątnięta była bardziej życiową
Walką Ze Złem. Na szczęście w tym wszystkim była jeszcze
Hermiona, jedna z moich literackich patronek od nauki wszelakiej i
motywacji do wszystkiego, która jednak w procesie przygotowywania
się do sumów zasadniczo budziła trochę podziw, a trochę niechęć.
Dlaczego? Dlatego że oprócz bardzo sumiennej „opieki” nad
Harrym i Ronem w zakresie tego czego, kiedy i jak powinni się
nauczyć, żeby nie pogrzebać zupełnie planów na przyszłość
(chociaż i tak jeśli chodzi o Rona miałam wrażenie, że jego
głównym planem jest robienie tego, co Harry – troszkę jestem
niesprawiedliwa, ale to jak z Pulpecją i Baltoną nie przymierzając,
odwołując się do innego dzisiejszego przykładu), Hermiona czasami
robiła za nich zdecydowanie za dużo. Ale wierzę, że leżało to w
jej charakterze, więc może nie tyle się dziwię, co uważam to
jednak za mocno niepedagogiczne z jej strony (a Harry i Ron nie zdawali się mieć żadnych wyrzutów sumienia wobec niej). 
 
 
 
 

Klasa pani
Czajki” M. K. Piekarska
Nie wiem, czy pamiętacie taką powieść w odcinkach? Drukowano to w
czasopiśmie „Victor gimnazjalista”, które biblioteka moja
szkolna prenumerowała z zapałem, a ja podczytywałam sobie kolejne
odcinki. Mam do dzisiaj luki w wydarzeniach i nie mam pojęcia, jak
poszedł bohaterom test gimnazjalny, ale jednak się do niego uczyli,
co pamiętam (i może się kiedyś skuszę, żeby sprawdzić to w
wydaniu książkowym), więc postanowiłam i ten przykład tu
przywołać. Całość kręciła się wokół jednej klasy z
gimnazjum na Saskiej Kępie (bohaterowie ciągle przechadzali się
Aleją Stanów Zjednoczonych, więc to mi się od razu do dzisiaj z
Saską Kępą kojarzy, zaraz obok Osieckiej), a konkretnie wokół
grupy kilkorga uczniów i ich perypetii. Co ciekawe, te pozaszkolne
do dzisiaj pamiętam dużo lepiej, może dlatego, że znalazło się
tam sporo wyrazistych motywów, jak choroba matki jednego z bohaterów
i próba oswajania tego przez rzeczonego bohatera. A szkoła
bohaterów pozostała w mojej pamięci jedynie jako tło. 
 
 
 
 

Madame” A.
Libery
Tu muszę się
przyznać, że pamiętam, jak bohater się uczy – i wiem, że
maturę w czasie trwania akcji zdaje – ale zupełnie samej matury
nie pamiętam. A niestety egzemplarz został w moim domu rodzinnym.
Ale doskonale pamiętam same sceny uczenia się, więc pomyślałam,
że co szkodzi, skoro o maturzyście w „Madame” mowa? Bohater
przede wszystkim uczy się francuskiego – do czego motywują go
zresztą rodzice – i włada nim tak, że oczywiście w czytelniku
powinien wzbudzić zazdrość. We mnie budził lekkie zdziwienie i
poczucie, że straszny z niego pozer, zwłaszcza tam, gdzie wspominał
godziny spędzone nad francuskim, z którym łączyła go długo
klasyczna love-hate relationship.
A przy tym ten ton wyższości
wobec kolegów, co to się uczyli nie tak albo nie tego – mógłby
sobie z bohaterem „Małej matury” przynajmniej częściowo podać
rękę. Co nie oznacza, że sama „Madame” mi się nie podobała –
podobała mi się bardzo (i zawdzięczam jej kolejnego mojego poetę
– Hölderlina,
to tak a propos tego powtarzanego jak mantra „muszę zrobić
suplement!”).
 
 
 
 

Syzyfowe
prace” S. Żeromski
Jakże by tu mogło zabraknąć brnącego przez edukację w
Priwislanskim kraju Marcina Borowicza? Ku mojemu zdumieniu wiele osób
wskazuje „Syzyfowe prace” jako książkę napawającą ich
wstrętem, a ja prawdę powiedziawszy całkiem je lubię. Mają swój
urok – a opisy szkolnych przygód, jeśli można tak je nazwać,
Borowicza, są całkiem zacne. W dodatku to dziewiętnastowieczne
szkolnictwo nie przestaje mnie zadziwiać: ilość klas, liczebność
uczniów, nazewnictwo szkół, a do tego cały niezbędny bagaż
patriotyczny, czyli potajemne bądź nudne z nakazu lekcje polskiego,
znienawidzony rusycysta, którego cień rozciąga się nad całą
szkołą, męsko-męskie przyjaźnie, no i oczywiście wątek
miłosny. I, trzeba to przyznać, to chyba najstabilniejsza powieść
Żeromskiego, bo bohaterowie zasadniczo dość mało w niej podróżują
albo podróżują poza kadrem. Może właśnie dlatego, że muszą
się uczyć do egzaminów.

Taki zrobiłam wybór. Wspominacie przy okazjach egzaminowych bądź
ogólnie motywacyjnych jakieś inne literackie wcielenia uczących
się?

____________

Jutro będzie natomiast o drabinkach i żeberkach, i schodkach, i w
ogóle tego typu konstrukcjach.

10 Replies to “Nauka do to do potęgi klucz albo bohater literacki wskaże ci drogę, jak się uczyć”

  1. Jako miłośniczka "Madame" wobec niepewności Pyzy spieszę donieść (upewniwszy się we własnym egzemplarzu), że maturze poświęcono tam jakieś dwa akapity, wypełnione opisem stroju i zachowania Madame podczas egzaminu 😉 Dwa zdania podsumowania, że bohater zdał maturę, a nawet z wyróżnieniem, i już. Nie dziwota, że nie zachowało się w pamięci.
    Jeśli mowa o fascynacjach literackich wywodzących się od "Madame", to winię tę książkę za rozpalenie mojej miłości do francuskiego klasycyzmu.

    M.

    1. Czyli jednak to, że matura z "Madame" nie utkwiła mi w pamięci, nie jest niczym dziwnym ;). Do klasycyzmu francuskiego bohater mnie nie przekonał, bo tak jak pisałam, mam z samym bohaterem problem. Ciut zbyt zarozumiały jest, a to zawsze sprawia, że staję się podejrzliwa ;). A inna sprawa, że i z klasycyzmem w ogóle nie jestem jakoś silnie związana, bo mnie nigdy nie pociągał: ale jak to zwykle bywa, nie będę się odżegnywała, a nuż go jeszcze kiedyś dla siebie odkryję? 🙂

  2. Jako że w "Małej maturze" ukazana jest moja szkoła to potwierdzam – było to gimnazjum i to Gimnazjum im. Jana III Sobieskiego (obecnie II LO im. J. III Sobieskiego), czyli mówiąc krótko znany krakowski Sobieski 😉

    O ile się orientuję autor książki i jednocześnie reżyser filmu, był absolwentem mej szkoły, a cała historia oparta jest na jego biografii 🙂

    1. Tak właśnie pamiętałam — ale dobrze mieć potwierdzenie :). Za to nadal nie do końca się orientuję, w jakim wieku chodziło się do gimnazjum (bo tam były te przeróżne szkoły realne, gimnazja i inne, które się nierzadko, jeśli chodzi o wiek uczęszczających do nich, przenikały). I tak, autor się nawet nie kryje, że bazuje na swoich przeżyciach, przy czym mnie się główny bohater zupełnie nie widzi, dlatego postanowiłam tych paraleli unikać :).

  3. Jako wielbicielka Sapkowskiego cyklu o Wiedźminie mam w pamięci sceny gdy Ciri przyjaźniła się z pewnym młodzieńcem, który uwielbiał czytać kroniki w bibliotekach 🙂
    Przykładów pisania matury czy przygotowywania się do egzaminów czy kolokwiów jest u Musierowicz więcej, chociażby w "Brulionie B.B.", "Tygrysie i Róży" itp 🙂

    1. A tak, Jarre :). No i jasne, jest więcej, mnie ta nieudana matura Patrycji po prostu najmocniej utkwiła w głowie. A ze scen (nie)uczenia się to chyba ponura poranna fizyka Gabrysi, ale nie pomnę tomu — w "Kwiecie kalafiora" chyba?

  4. Małą Maturę właśnie czytam (w ramach świeżego zauroczenia międzywojennym Lwowem). Pulpecję znam prawie na pamięć. A po Madam teraz muszę sięgnąć.

    1. To koniecznie daj znać, jak skończysz, jak wrażenia! Bo mnie się, w momencie, kiedy to czytałam, nie udało nikogo namówić, żeby też przeczytał i porównać wrażenia :). Zresztą, mnie właśnie ta część przedwojenna denerwowała taką manierą, że "panie, nigdzie nie było lepiej/mądrzej/ładniej, tutaj to same sknery/złodzieje/obdartusy, nie to, co Lwów!", co jakoś rozumiem, bo chodzi o wyostrzający wszystko sentyment, ale mimo to.

  5. Dla mnie najbliższym przykładem tutaj jest HP, bo – może wstyd się przyznać – tylko to czytałam z tego zestawienia. Chyba dopiero wszystko przede mną 😉

    1. Ależ Hermiona jest doskonałym motywatorem do nauki, więc to dobry start ;).

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.