Bibliotekarze w naturze albo o książkowych wcieleniach

Wiecie, nie mogłam się oprzeć, więc na zakończenie Tygodnia Bibliotek takie miniaturowe zestawienie tematyczne.

Wszyscy wiemy, że
bibliotekarze są różni. W końcu wszyscy jesteśmy ludźmi, więc
ani mnie, ani Was specjalnie to nie dziwi. Pomyślałam zatem, żeby
poszperać trochę w pamięci i wyłowić z niej przykłady takich
różnych bibliotekarzy; trochę mnie jednak pamięć zawiodła, bo
albo czytuję książki wyjątkowo w bibliotekarzy nie obfitujące,
albo po prostu nie są oni aż tak często eksploatowanym motywem –
dość powiedzieć, że ostatecznie wybrałam tylko trójkę, za to
różnorodną, więc pokazującą różne postawy wobec świata,
życia, książek, roli człowieka we Wszechświecie i tak dalej.
Bibliotekarz
Nie da się zacząć inaczej. Podstawowy powieściowy bibliotekarz to
oczywiście Bibliotekarz ze Świata Dysku Terry’ego Pratchetta, mag,
którego trafiło jakieś zbłąkane zaklęcie i został zamieniony w
orangutana. Szybko odstraszył jednak wszystkich próbujących
antyzaklęć, bo forma wielkiego rudego zwierzaka okazała się
idealna do sięgania na co wyższe półki i poruszanie się wśród
niebezpieczeństw magicznej biblioteki. Zresztą biblioteka wcale nie
musi być magiczna, żeby być niebezpieczna. Im więcej książek,
tym bardziej zaginają one rzeczywistość, czasami zatem ktoś
wchodzi między półki i wychodzi nie tylko gdzie indziej, ale i
kiedy indziej. Dlatego dobrze jednak być silnym, zdrowym i
umiarkowanie radosnym, pracując w tak zaskakującym przybytku. Wobec
wypożyczających i w ogóle korzystających z biblioteki adeptów
sztuki magicznej Bibliotekarz jest podejrzliwy, ale znając magów –
i przyszłych magów – kto by nie był, nie jest więc to objaw
mizantropii (który w przypadku Bibliotekarza byłby dodatkowo
kłopotliwy), ale zdrowego rozsądku. Od czasu do czasu nasz bohater
angażuje się w przeróżne afery pozauniwersyteckie, co pozwala mu
zażyć dreszczyku emocji i zachować zdrowe zmysły, więc całe
szczęście. 
 Dzisiejsze ilustracje pochodzą z wikipedii.
Pani Pince
Wychodzi na to, że biblioteki są silnie magiczne, skoro na trzy
wybrane przykłady dwa dotyczą osób pracujących w takich właśnie
przybytkach. Pani Pince, kostyczna bibliotekarka z serii o Harrym
Potterze jest przykładem tej nieco karykaturalnej bibliotekarki, dla
której nadrzędną wartością jest cisza i spokój, a
odwiedzających bibliotekę traktuje zasadniczo jak intruzów, którzy
coś knują. Zasadniczo ma rację, bo w końcu jej bibliotekę
odwiedza Harry Potter, a ten jak wiadomo non stop coś knuje czy
raczej przeciwknuje. Natomiast to, że pani Pince ma wiele
sympatycznych – umiarkowanie – odruchów udowadnia chyba jedyna
bohaterka, której intencje są w miarę czyste, czyli Hermiona.
Skoro tyle tam przesiaduje, to znaczy, że z panią Pince wszystko w
porządku. Twardy charakter naszej dzisiejszej bohaterki może też
wynikać z szalonych zbiorów hogwarckiej biblioteki: dłuższa
ekspozycja na wszystkie te zakazane zakapiorne księgi może mieć
przecież przeróżne niezbyt miłe skutki. 
 Filmowe wcielenie pani Pince.
Ignacy Borejko
Wbrew stereotypom na trzy przykłady aż dwa są płci męskiej.
Ignacy Borejko zaś występuje tu w roli tego bibliotekarza, który
przywiązany jest do swoich książek bibliotecznych – podobnie jak
Bibliotekarz i pani Pince – ale z trochę innej strony. Rozmarzony,
sam kolekcjoner, bardziej interesuje się tym, co akurat czyta, niż
praktycznymi stronami pracy w bibliotece. Zachwyca go możliwość
obcowania na co dzień z księgozbiorem, który tylko z trudem
upchnąłby we własnym domu, do tego często są to książki
zabytkowe, a jako filolog klasyczny Borejko zabytkowe książki czci.
O ile z początku bohater był nieszkodliwym ekscentrykiem, wraz z
rozwojem serii zrobił się co najmniej dziwny, a i jego stosunek do
książek ewoluował z sympatycznego w mniej sympatyczny, ale te
pierwsze tomy pokazują nam człowieka autentycznie zakochanego w
tym, co robi, oburzającego się na tych, którzy nie doceniają
wdzięku pracy w bibliotece i nieco oderwanego od realiów, ale za to
dysponującego urokliwymi historiami z życia. Najczęściej jakich
postaci żyjących w starożytności. O czym dowiedział się, rzecz
jasna, z książek.
Reasumując: praca bibliotekarza jest pracą odpowiedzialną (nigdy
nie wiadomo, co się czai między półkami!), bywa niebezpieczna
(nigdy nie wiadomo i tak dalej!), ale przynosi wiele korzyści
(książki! Możliwość poznania Hermiony Granger!) i niepozbawiona
jest detektywistycznych uroków (zwłaszcza jeśli w bibliotecznym
posiadaniu znajduje się niecodzienny księgozbiór).
Kołaczą się Wam w pamięci jacyś literaccy bibliotekarze
potwierdzający lub obalający te konkluzje?
___________
Jutro zaś będzie zupełnie leniwy, weekendowy post. Każdy czasem musi taki napisać.

Comments

  1. Eire

    Conan Bibliotekarz. Oglądałabym

    A na serio- Oshima z Kafki nad Morzem i biblioteka jako schronienie dla osoby chorej i nie pasującej do społeczeństwa.

    1. Post
      Author
      admin

      Taki Conan Bibliotekarzyńca raczej by nie sprzyjał zwiększeniu się czytelnictwa (albo byłaby to wersja dla poszukujących adrenaliny ;)). Byłam zresztą przekonana, że on temu biednemu panu szukającemu książek o astronomii przez podniesienie go pokaże właściwą półkę… 😉

  2. Anonimowy

    Dorzuciłabym postać bibliotekarza z "Imienia róży" Umberto Eco. Co prawda nie mam teraz możliwości sprawdzenia jego imienia (i czy przypadkiem ta postać nie zmieniała się w trakcie fabuły…; Wikipedia podpowiada, że to Malachiasz, więc może on), ale i tak bardziej chodzi mi o to, jak funkcja bibliotekarza została w opisanej w powieści bibliotece zaplanowana: bibliotekarz był panem i władcą księgozbioru; kiedy mnich chciał wypożyczyć jakiś tytuł z biblioteki, zgłaszał to bibliotekarzowi, a on decydował, czy wypożyczy, czy nie. Mógł odmówić, kiedy doszedł do wniosku, że dana książka jest jakoś niestosowna dla danego mnicha. To jedna z rzeczy, która mnie w tej powieści fascynowała – bibliotekarz jako cenzor i Cerber zarazem, mający dostęp do książek-wiedzy (też do tych z pozachrześcijańskich rejonów świata) i władzę, bo decydował, kto z wiedzy ukrytej w bibliotece skorzysta.
    Amatorka K.

    1. Anonimowy

      A, i o ile mnie pamięć nie myli, to bibliotekarz miał pomocnika, więc było ich dwóch – zupełnie jak u Sithów 😉
      Amatorka K.

    2. Post
      Author
      admin

      O, bardzo dobry pomysł! Nie przeczytałam jak dotąd "Imienia…" na raz i w całości, ale sam koncept faktycznie nieźle uświadamia nieco inne podejście bibliotekarskie do świata i wypożyczających ;).

    3. Basia Pelc

      Też właśnie chciałam podrzucić pomysł z Umbertem Eco – to pierwsze, co mi przyszło na myśl. Pozostając w tematach bibliotecznych polecam przeczytać (o ile jeszcze nie było ci dane):
      "Bibliotekarz" Michaił Jelizarow – genialna,
      "Bibliotekarki" Rudzka – zabawna.
      Wiem, że więcej znalazłoby się takich lektur, ale w tym momencie nie mogę sobie ich przypomnieć 🙂

    4. Post
      Author
  3. Beata P.

    A mi się książka "Bibliotekarki" zupełnie nie podobała…
    Hm, chyba też pamięć mnie zawodzi, bo nie przypominam sobie teraz książkowych bibliotekarzy. Za to ten filmowy/serialowy (Noah Wyle;) jest całkiem dobry;)

    1. Post
      Author
      admin

      To jest, oprócz Bibliotekarza Pratchetta jedno z moich podstawowych skojarzeń — no i udowadnia, że praca bibliotekarza może być ekscytująca i niebezpieczna ;).

    1. Post
      Author
  4. aHa

    Podrzucę linka do paru ciekawych artykułów na ten temat http://przemysl.pbw.org.pl/index.php/zestawienia-bibliograficzne/691-motyw-stereotypu-biblioteki-oraz-bibliotekarza-w-literaturze-filmie-i-serialach-telewizyjnych 🙂

    Ogólnie mam wrażenie, że współczesna literatura młodzieżowa (i nie tylko) w jakiś sposób nobilitowała biblioteki – sam fakt, że odpowiedzi na wszelkie zagadki czarodziejskiego świata Hermiona Granger i Harry Potter szukają w bibliotece, jest dla mnie w jakiś sposób piękny, gdzieś tam kołacze mi się też "Magiczna biblioteka Bibbi Bokken". Ale już bibliotekarzy nie – są bardziej cerberami strzegącymi wejścia do magicznego świata niż jego częścią.

    1. Post
      Author
      admin

      Dzięki (kocham zestawienia tematyczne ;))!

      Zgadzam się, ale mam wrażenie, że to wypływa też z takich romantycznych wyobrażeń o bibliotece – źródle odkryć i prawdy; poza tym w Hogwarcie trochę nie mieli wyboru, bo nie działała im elektronika ;). Ale tak na serio, to mam wrażenie, że to przekształcenie motywu biblioteki wynika też z tego, że sceny z bohaterami obłożonymi książkami, papierami i notatkami to są klasyczne sceny "oto są ci poszukujący, pewnie zaraz znajdą". Sama takie bardzo lubię, więc jak przypadkiem uda mi się osiągnąć podobny stan własnego biurka, to właściwie czuję się jak bohater książki (albo filmu) z tak przedstawianym motywem ;).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.