7 literackich mokradeł albo no to chlup

Słuchajcie,
dzisiaj wypada Światowy Dzień Mokradeł. Być może to, że wiem
coś takiego i że nawet uważam to za poniekąd ekscytujące, może wydać Wam się zastanawiające, ale cóż, trudno. A z
okazji Światowego Dnia Mokradeł pomyślałam, że może
chcielibyście poczytać o bagnach i mokradłach w literaturze. To
znaczy nie wiem, ale wiem, że jak tylko o tym pomyślałam,
zapaliłam się do pomysłu napisania takiej notki. Także jeśli
macie ochotę, to dzisiaj przegląd miejsc podmokłych w prozie
polskiej i światowej.

Bagno
minionej epoki: Helena Sekuła Demon z Bagiennego Boru
Dokładnie
pamiętam moment, w którym pomyślałam: o, to książka dla mnie.
Możecie się śmiać, ale na pewno każde z Was pamięta taką
chwilę, kiedy nowości pojawiają się w bibliotce (a w małej
bibliotece jest to zazwyczaj chwila wielka) i człowiek gorączkowo
przegląda, co też się pojawiło, co też się pojawiło… Tak
właśnie, w czasie takiego przeglądania, natrafiłam na przyjemną,
choć mroczną, okładkę z wymownym tytułem Demon z Bagiennego
Boru
. Nie wiem jak Wy, ja mam słabość do podobnych tytułów,
w dodatku okazało się, że to nie żaden horror (horrorów się
boję), ale kryminał. Potem odkryłam, że milicyjny, więc przy
okazji liznęłam nieco zapomnianej klasyki. Akcja dzieje się w
dużej części na mokradłach nadbiebrzańskich, gdzie dzieją się
rzeczy straszne, w tym pojawia się dziwna postać wyglądająca jak
upiór i wszystko wskazuje na to, że zamieszana w podejrzane ciemne
sprawki. Może nie jest to lektura niezwykle porywająca, a i
rozwiązanie zagadki upiora z bagien zostawia czytelnika z nieco
wydłużoną miną, ale hej: milicjanci na biebrzańskich mokradłach
w latach 80. w pogoni za widmem rabującym dzieła sztuki? No jak nie
przeczytać?
Pozostając w klimacie: dzisiejsze ilustracje to zdjęcia z Biebrzańskiego Parku Narodowego, których więcej znajdziecie tu. Fot. P. Tałałaj.
Bagno,
w którym wielu śmiałków utonęło: Andrzej Sapkowski Pani
Jeziora (i cykl wiedźmiński w ogóle)
Nie,
nie robię tu aluzji do niekończącej się dyskusji na temat tego,
czy zakończenie sagi o wiedźminie tak wyszło, czy tak miało
wyglądać od początku. To raczej aluzja do tego, że łatwo w świat
wiedżminlandu wsiąknąć. Tereny podmokłe, jako dobra nisza dla
różnych stworów, na które główny bohater poluje, przewijają
się przez karty opowiadań i powieści w sumie dość często. Mnie
w pamięć zapadły (ech, niezamierzona dwuznaczność) po pierwsze
parów z tomiku „Miecz przeznaczenia”, nad którym Geralt ratuje
kupca, co to później okaże się, że przygarnął Geraltowe
Dziecko Niespodziankę i bagno, na które trafia w Pani Jeziora
Ciri i spotyka przerażającego dziadunia. Przyznać jednak
muszę, że to drugie bagno skojarzyłam tak szybko głównie dzięki
grze – nie wiem jak Wy, ale ja spędziłam podczas pierwszej
rozgrywki kilka ładnych dni biegając po podwyzimskich bagniszczach.
Bagno
takie ładne, amerykańskie: Mark Twain,
Przygody Tomka Sawyera
 

No,
to raczej tereny podmokłe niż bagna, bo rzecz dzieje się przecież
w dorzeczu Missisippi. Nigdy nie przepadałam za bohaterami Twaina
(muszę kiedyś do nich wrócić), więc mójosąd został tu skażony
przez zbyt wczesne (albo zbyt późne) sięgnięcie po książkę. W
każdym razie miasteczko, w którym dzieje się akcja oprócz wielu
innych atrakcji oferuje także tę, że leży nieopodal bagien. A
właściwie konkretny budynek, do którego w pewnym momencie tak
wzdycha Tomek, leży tuż nad mokradłami. I jest to oczywiście
więzienie, którego właściwie nie zamykają, bo niewielu w nim
jest osadzonych – a jeśli już ktoś, to z rzadka. O, taki lokalny
koloryt z naszym dzisiejszym bohaterem: specyficznym ukształtowaniem
terenu, w tle.
Fot. P. Świątkiewicz. Źródło.
Bagno,
które wciąga: Terry Pratchett cykl Świat Dysku
Ponieważ
na Dysku można znaleźć wszystko, to nie dziwi Was zapewne i to, że
da się tam odszukać również moczary i łęgi. W ostatnim wydanym
tomie, Parze w ruch, co do
którego mam bardzo mieszane uczucia (Moiście von Lipwig, co się z
tobą stało?!) mamy okazję zajrzeć na bagna Quirmu, gdzie żyją
sterroryzowane przez ludzkość i zepchnięte na margines gobliny, i
gdzie ma właśnie dotrzeć nowoczesność pod postacią kolei – co
dla kolei nie jest łatwe, bo na bagnach żyją nie tylko gobliny,
ale też banda przeciwników postępu, znanych również jako zbóje.
Ale największe mokradła mamy okazję podziwiać wtedy, kiedy akcja
powieści z flagowego cyklu Pratchetta przenosi się do Genoi,
rodzaju dyskowej Luizjany. Czego tam nie ma! Na pewno są krokodyle,
kapłani voodoo i trzy czarownice na wycieczce, z którymi nie
chcielibyście pozostawać w złych stosunkach. Jeśli jeszcze nie
mieliście okazji zapaść się w bagienne obszary Dysku –
koniecznie nadróbcie!
Bagno
nasze krajowe patriotyczne: Henryk Sienkiewicz
Krzyżacy 
No
przecież nie może zabraknąć jakiegoś klasycznego bagniska.
Dobrze, w tym wypadku to raczej łęgi i knieje, niż typowe moczary,
ale na pewno teren zdecydowanie podmokły. Gdzie indziej bowiem
mógłby nasz dzielny Zbyszko z Bogdańca zapolować na bobra?
Odsuwając dwuznaczności na bok – a mam wrażenie, że im człowiek
starszy, tym więcej ich lektura Sienkiewicza dostarcza –
romantyczna sceneria zabagnionej połaci jest świadkiem pierwszych
umizgów Zbyszka i Jagienki, choć czynionych przy okazji szczytnego
celu. „W borach moczydłowskich ponoś okrutne bagna”
byłoby zresztą niezłym mottem dla tego wpisu. Mokradła otaczają
też Spychów, siedzibę Juranda, który padł ofiarą przejawianego
od czasu do czasu przez autora sadyzmu, ale zanim to się stało,
miał okazję mieszkać w grodzie okolonym bagnami, na których
wystawiał straże. Straże miały zapewne piękne widoki na rzadkie
gatunki ptactwa błotnego.
Fot. C. Werpachowski. Źródło.
Bagno
klasyczne i nie dające się ominąć (nawet z przewodnikiem):
J. R. R. Tolkien Władca
pierścieni
Prawda?
Pierwsze przychodzące chyba na myśl z nazwy bagna, to przecież
Martwe Bagna, miejsce dawnej bitwy, na którym umarli pozostali, by
płonąć jako błędne ognie. Przerażające miejsce, przez któe
muszą przewędrować Frodo i Sam, prowadzeni przez Golluma, by
wypełnić misję i dotrzeć do Mordoru. Dodatkowo bagnista okolica
wzmacnia wrażenie, że rozpęta raz wojna dla ludzi (i nie-ludzi) w
nią zamieszanych nigdy tak naprawdę się nie kończy i odciska
wieczne piętno na miejscach, w których się toczy. I nawet wygrana
ma gorzki smak. Naprawdę, Martwe Bagna to jedna z najbardziej
przygnębiających lokacji w Śródziemiu.
Bagno
pruskie: S. Rzeszowski
Błędny ognik
No
i nareszcie jakiś (zachodnio)pruski element na blogu o znaczącym
przecież podobno tytule. Błędny ognik to
ostatnia legenda z fantastycznego zbioru „W krainie Gryfitów”,
zawierającego baśnie, legendy i podania z Pomorza Zachodniego.
Doczeka się cały zbiór jeszcze własnej osobnej notki, ale póki
co nie mogłam przepuścić okazji, żeby nie umieścić tutaj tej
opowieści. Rzecz dzieje się niedaleko Nowogardu, patriotyczny
słowiański chłop ciągany jest po sądach przez złego Niemca i
jak raz, kiedy wraca z rozprawy, koło nawiedzonego młyna urywa mu
złe koło od wozu. Chłop rad nierad zsiada z wozu, żeby znaleźć
koło w rowie. A nad kołem unosi się błędny ognik, o którym
różnie ludzie powiadali, ale przeważnie nic dobrego. Błędny
ognik
łączy ze sobą elementy
delikatnej grozy, powojenny wątek patriotyczny, który dzisiaj rzuca
się w oczy aż nazbyt wyraźnie, i urokliwe opisy bagien nad Świętą,
Sępolną i Wierzbicą. Z obowiązkowymi starymi młynami,
cmentarzami otoczonymi zmurszałym murem i karczmami przy niezbyt
dobrych jakościowo drogach.
Oczywiście
to nie koniec literackich bagien i mokradeł. Można by dorzucić
jeszcze, wspominany przeze mnie w notce o problemach z czytaniem
niektórych pisarzy „Skandal w Wesołych Bagniskach”
Choromańskiego, czy metaforyczne w tym kontekście „Bagno”
Tomasza Piątka, a to na pewno jeszcze nie wszystko. Macie jakieś
pomysły? Powyższy wybór pomoże Wam jednak, jak sądzę, sumiennie
uczcić dzisiejszy dzień. A zatem: wesołego (i świadomego)
Światowego Dnia Terenów Podmokłych!
____________
Za
to jutro będziemy się nudzić. To znaczy mam nadzieję, że nie
będziemy, ale nad nudą się pochylimy, o.

7 Replies to “7 literackich mokradeł albo no to chlup”

  1. "Głód, jakiego Podziomek stale teraz doznawał, nauczył go wielu rzeczy. On nauczył go także z kępy na kępę skakać, po mokrych trawach brodzić i czajczych jajek szukać. Zatrwożona czajka błotna, bijąc skrzydłami tuż nad głową skaczącego Krasnoludka, przeraźliwym głosem krzyczała: Kiwi! kiwi! kiwi! kiwi!" – to tak z klasyki 🙂
    A radzieckim filmie wojennym i w książce Wasiliewa "Tak tu cicho o zmierzchu" zwiadowczynie czerwonoarmistki topiły się w bagnie podczas przebijania się do swoich…

    1. Zupełnie zapomniałam o dzielnym Podziomku survivalowcu na bagnach – całe szczęście, że inni czuwają :)!

    2. Jakże bym mógł zapomnieć 🙂

  2. Jeszcze "W bagnie" Arnaldura Indriðasona. Bardzo bagienne. Baaaardzo posępne. Baaaaaardzo podmokle. Baaaaardzo bagniste. Książka, przy ktorej dzieła Mankella wydają się przepojone iście południową radością życia ;).

    1. Właśnie, zupełnie pominęłam ponure bagna skandynawskie – całe szczęście, że się pojawiły tutaj :). Ale właściwie jedyne bagno z północy, które mi się nasuwało, to fragment z listów Jansson o Piżmowym Bagnie, gdzie się rozmyśla o Nietzschem.

      Trochę strach, tak na marginesie, czytać, może dopiszę sobie do listy na lato, żeby nie, nomen omen, ugrzęznąć ;).

  3. Nie można pominąć bagien z "Konopielki". Same nie występuja zbyt nachalnie w powieści, ale bez nich wieś Taplary nie byłaby miejscem wyjętym z historii.

    1. No oczywiście, jak mogłam przeoczyć "Konopielkę". Bez bagien cała konstrukcja przecież siada. Powinny mieć swoją osobną kategorię, zdecydowanie.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.